Kanał RSS: Gazeta Prawna - Podatki i rachunkowość

Logotyp serwisu informacyjnego

Publikowany przez serwis informacyjny Gazeta Prawna
Adres kanału RSS http://podatki.gazetaprawna.pl/rss.xml
Data ostatniej aktualizacji05.21.2019

Drogi prezent na komunię trzeba zgłosić fiskusowi

May 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

"Biżuteria, rowery, laptopy czy konsole do gier - to najpopularniejsze prezenty na pierwszą komunię świętą. Nie każdy wie, że te droższe trzeba opodatkować" - przypomniano w "Rz".

"Prezent na komunię to klasyczna darowizna, od której należy zapłacić podatek" - ocenił doradca podatkowy Paweł Satkiewicz. Zwrócił uwagę, że "istnieją zwolnienia, ale nie trudno przekroczyć limit ulgi, zwłaszcza jeśli upominki dają niespokrewnione osoby, np. rodzic chrzestny".

Przedstawiciele Ministerstwa Finansów potwierdzili, że otrzymanie darowizny wiąże się z obowiązkiem podatkowym. "Wszystko zależy od wartości prezentu i stopnia pokrewieństwa (tzw. grupy podatkowej) pomiędzy wręczającym a obdarowanym" - zaznaczono.

"Daninę wyliczamy według skali, która jest w art. 15 ustawy o podatku od spadków i darowizn" - czytamy w "Rz".

Jako przykład "Rz" podała dziadka, który przekazał wnuczkowi 50 tys. zł (jest to tzw. zerowa grupa). Ten prezent może być zwolniony z podatku, ale pod dwoma warunkami. Po pierwsze, darowiznę trzeba zgłosić do właściwego urzędu skarbowego w ciągu 6 miesięcy. Po drugie, pieniądze muszą wpłynąć na rachunek bankowy. "Rz" napisała, że "jeśli małoletni nie ma swojego, wydaje się, że to może być konto rodziców".

Według "Rz" jeśli wartość prezentu "nie przekracza 9637 zł nie trzeba go nigdzie zgłaszać ani płacić skarbówce". Jednak autorzy artykułu w "Rz" zwracają uwagę, że trzeba pamiętać "o sumowaniu darowizn z pięciu lat" od tej samej osoby.

Drugim przykładem w "Rz" jest sprezentowanie przez ciotkę bratanicy łańcuszka za 15 tys. zł. Jest to, wg "Rz", darowizna w II grupie podatkowej, dla której limit wynosi 7276 zł. "Fiskusowi trzeba oddać 541 zł. Termin na złożenie deklaracji jest krótszy (...), wynosi tylko miesiąc" - czytamy w "Rz".

Według "Rz", jeśli prezent przekazuje osoba niespokrewniona (tzw. III grupa), np. niespokrewniony z dzieckiem ojciec chrzestny - limit zwolnienia wynosi 4902 zł. Deklarację trzeba złożyć w ciągu miesiąca.

"Weryfikacja wywiązywania się z obowiązków w zakresie podatków od spadków i darowizn może następować w toku czynności sprawdzających, kontroli i postępowań podatkowych" - informuję Ministerstwo Finansów, cytowane w "Rz", dodając, że "nieprawidłowości ujawniane są przy weryfikowaniu źródeł pochodzenia majątku".

"Od takiej ujawnionej dopiero w trakcie kontroli darowizny grozi nam 20 proc. danina" - podkreślił Paweł Satkiewicz, cytowany w "Rz".

Ekspert przypomniał, że "w podobny sposób należy rozliczać prezenty otrzymane z innej okazji, np. osiemnastki albo ślubu".

]]


KSR 13. Nowy standard będzie stosowany do sprawozdań za 2019 rok

May 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Jednak aby je przygotować, już teraz trzeba wdrożyć KSR 13, a on omawia zagadnienie trudne i bardzo zróżnicowane w praktyce. Tylko przeanalizowanie całego nowego standardu wraz z dokładnym prześledzeniem przykładów liczbowych i obliczeń w nich przedstawionych pozwoli kompleksowo spojrzeć na tę tematykę. Muszą to zrobić zwłaszcza te podmioty, dla których standard jest obowiązkowy, bo wprowadziły krajowe standardy rachunkowości oraz powiązane z nimi stanowisko do swojej polityki rachunkowości. Pozostałe jednostki mogą, wzorując się na tym stanowisku, opracować własne rozwiązania. Nowa regulacja to bowiem szereg objaśnień, w tym praktycznych przykładów dotyczących zastosowania art. 28 ust. 1 pkt 6, ust. 3, 4, 4a, 11, art. 30 ust. 4 i 5, art. 34 ust. 1 pkt 2, ust. 2, 4, 5 i art. 34b ustawy z 29 września 1994 r. o rachunkowości (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 351; dalej: u.r.). Oznacza to, że zawiera on wyjaśnienia dotyczące:

– ustalania kosztu wytworzenia wyrobów gotowych, półproduktów i produktów w toku;

– ustalania kosztów niewykorzystanych zdolności produkcyjnych;

– wyceny produktów na dzień początkowego ujęcia i na dzień bilansowy;

– prezentacji i ujawniania informacji o kosztach wytworzenia produktów i kosztach niewykorzystanych zdolności produkcyjnych w sprawozdaniu finansowym.

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU. CAŁOŚĆ DOSTĘPNA JEST NA EDGP>>>

]]


Wyrok TSUE przełomowy, ale tylko dla budowlanki?

May 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Ostatecznie zadecydują o tym sądy administracyjne. Pierwszy wyrok sądowy w tej sprawie już zapadł i… nie jest korzystny dla podatnika.

Orzeczenie WSA w Warszawie z 9 maja br. (sygn. akt III SA/Wa 2691/18) pokazuje, że zastosowanie wyroku TSUE z 2 maja br. w sprawie Budimex (sygn. akt C-224/18) w innych branżach nie musi być wcale oczywiste.

Pod trzema warunkami

Przypomnijmy: Trybunał dopuścił możliwość powstania obowiązku podatkowego w VAT dopiero w chwili podpisania protokołu zdawczo-odbiorczego. Wprawdzie wyrok dotyczył branży budowlanej, ale również w wielu innych sektorach gospodarki protokół odbioru decyduje o obowiązku wypłaty wynagrodzenia wykonawcy usługi.

Eksperci przestrzegają jednak przed upraszczaniem tez orzeczenia TSUE. Przypominają, że unijny trybunał nie pozostawił stronom całkowitej swobody w kształtowaniu momentu powstania obowiązku podatkowego. Obwarował bowiem przesunięcie obowiązku rozliczenia VAT (na moment podpisania protokołu) aż trzema warunkami. Istotne mają być:

■ praktyka handlowa panująca w branży,

■ odpowiednie zapisy umowne, oraz

■ możliwość oszacowania wynagrodzenia przed odbiorem prac.

W konsekwencji skutki orzeczenia TSUE będą każdorazowo oceniane przez fiskusa i sądy. W pierwszym wyroku, który zapadł po orzeczeniu unijnego trybunału, warszawski WSA uznał, że odbiór prac nie ma znaczenia dla celów VAT.

Nie w analizach rynku

Sprawa rozstrzygnięta przez warszawski sąd dotyczyła firmy, która kupuje od innego podmiotu z Unii Europejskiej m.in. analizy i badania rynku. Efektem tak określonej usługi jest zawsze raport wieńczący prace analityczne.

Problem polega na tym, że polska spółka, która je zamawia, dostaje raport nawet z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Spór sprowadzał się więc do tego, kiedy powstaje obowiązek podatkowy w VAT – czy już w momencie zakończenia przygotowania raportu, czy dopiero w chwili dostarczenia go zamawiającemu.

Spółka argumentowała, że dopiero, gdy otrzyma dokument, ma pewność, że usługa została wykonana. WSA orzekł jednak, że wykonanie usługi następuje już w chwili przygotowania raportu, a więc to wtedy powstaje obowiązek w VAT.

Nawiązując do wyroku TSUE, warszawski sąd zwrócił uwagę na to, że w sprawie Budimexu pojawiły się usterki, które wykonawca musiał usunąć. Dlatego możliwe było przesunięcie wykonania usługi na moment podpisania protokołu odbiorczego. W rozpatrywanej przez WSA sprawie nic takiego nie miało miejsca.

W innych branżach

Eksperci uważają jednak, że wiele spraw może zakończyć się równie korzystnie jak dla Budimexu. – Podobna praktyka, jak w branży budowlanej, której dotyczył wyrok TSUE, jest stosowana w obrocie gospodarczym, np. w usługach: informatycznych (wdrożeniowych), doradczych, serwisowych (rozliczenie dopiero po akceptacji napraw gwarancyjnych przez gwaranta) czy architektonicznych – wylicza Krystian Łatka, doradca podatkowy z Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy.

Zdaniem Doroty Pokrop, partnera w EY, wyrok TSUE może okazać się przydatny również w branży IT (w szczególności dla usług programowania i tworzenia aplikacji na zlecenie), a także przy usługach: sprzątania, montażowych, a nawet doradczych.

Jarosław Ziółkowski, doradca podatkowy w Independent Tax Advisors, zwraca uwagę na to, że w branży informatycznej standardem jest wykonywanie usługi etapowo. Zamawiający każdorazowo potwierdza jej wykonanie w dokumencie podobnym do protokołu budowlanego.

Korzyści z wyroku…

– W świetle dotychczasowej praktyki sprzedawca już na moment przedstawienia usługi do odbioru musiał wykazać VAT, mimo że kupujący zazwyczaj nie płacił ceny aż do momentu zatwierdzenia protokołu – wyjaśnia Dorota Pokrop. Efektem tego była konieczność finansowania podatku przez sprzedawcę, czasem nawet przez długi czas.

Wykorzystanie wyroku TSUE w sprawie Budimexu pozwoliłoby więc na opóźnienie płatności VAT do urzędu skarbowego.

– Jeśli mamy odpowiedni zapis w umowie, mamy zwyczaje branżowe i wiadome jest, że bez akceptacji wykonania dzieła związany z nim VAT należny byłby szacowany, to tezy TSUE jak najbardziej mają w tym przypadku zastosowanie – uważa Jarosław Ziółkowski.

…lecz nie zawsze

Krystian Łatka dodaje, że w wielu umowach pojawia się klauzula uzależniająca wystawienie faktury od podpisania protokołu odbioru usługi. – Pytanie jednak, czy w danej branży jest to normą? – podkreśla ekspert.

Zwraca też uwagę na inny warunek wynikający z orzeczenia TSUE – trybunał eksponuje wpływ odbioru robót (protokołu) na ostateczną wysokość wynagrodzenia. Słowem, odroczenie momentu powstania obowiązku podatkowego (do chwili podpisania protokołu) jest możliwe tylko wtedy, gdy nie można ustalić wynagrodzenia. A to w innych branżach niż budowlana wcale nie jest regułą.

– Zwykle kontrahenci umawiają się na określone wynagrodzenia, natomiast od protokołu uzależniona jest jedynie wymagalność wynagrodzenia (lub jego części), a nie wysokość – podkreśla Krystian Łatka.

Zdaniem Jarosława Ziółkowskiego należałoby się zastanowić, czy w ogóle można mówić o wykonaniu usługi, gdy w części albo w całości nie akceptuje jej zamawiający, a więc gdy wynagrodzenie z tego tytułu nie jest jeszcze należne. – VAT powinien być odprowadzany od kwot należnych, odzwierciedlających subiektywną wartość świadczeń pomiędzy stronami, a nie od kwot hipotetycznych – uważa ekspert ITA.

Odbiór wyrobów medycznych

Zdaniem Radosława Maćkowskiego, doradcy podatkowego i współtwórcy MVP TAX, wyrok TSUE będzie miał na pewno znaczenie dla branży wyrobów medycznych.

– Dostawa zaawansowanych wyrobów medycznych, takich jak rezonans magnetyczny czy tomograf, nie kończy się na wstawieniu ich do szpitala oraz prostym skonfigurowaniu. Aby takie urządzenia mogły prawidłowo funkcjonować, bardzo często wymagane są skomplikowane czynności budowlano-montażowe (np. adaptacja i przebudowa pomieszczeń, stworzenie sieci przyłączeń technicznych) – podkreśla ekspert.

Dodaje, że zwykle dystrybutor lub producent sprzętu zlecają te prace wyspecjalizowanej firmie zewnętrznej, bo sami nie dysponują własną ekipą budowlaną.

– I tu pojawia się pierwszy problem, bo żeby prawidłowo rozliczyć VAT od usług budowlanych lub budowlano-montażowych towarzyszących dostawie sprzętu medycznego, trzeba wiedzieć, kiedy można uznać usługę za wykonaną. Drugi problem to prawidłowe zafakturowanie takiego świadczenia dla finalnego nabywcy, czyli podmiotu leczniczego (szpitala, przychodni, kliniki) – wyjaśnia Radosław Maćkowski.

Jego zdaniem, w świetle wyroku trybunału, w takich przypadkach usługa budowlana lub budowlano-montażowa zostanie wykonana po podpisaniu zgodnie z umową protokołu zdawczo-odbiorczego.

Co dalej

Zdaniem ekspertów wiele zależeć będzie od tego, jak do wykładni TSUE podejdą teraz organy podatkowe i sądy. – Do czasu ukształtowania praktyki orzeczniczej, podatnicy powinni weryfikować zawarte umowy, czy spełniają one warunki określone przez TSUE dla powiązania wykonania usługi z protokołem odbioru – uważa Krystian Łatka.

Zdaniem Doroty Pokrop dobrym rozwiązaniem jest też wystąpienie o wydanie interpretacji indywidualnej.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że Ministerstwo Finansów zastanawia się nad wydaniem interpretacji ogólnej po wyroku TSUE.

Nie tylko protokół zdawczo-odbiorczy

O skutkach wyroku TSUE czytaj też dziś w Tygodniku Podatki i Księgowość

]]


TSUE wyciągnął rękę do zadłużonych firm

May 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Wyrok z 8 maja 2019 r. (sygn. akt C-127/18) dotyczył wprawdzie jednej z czeskich firm, ale może mieć kolosalne znaczenie dla rozliczeń w Polsce. Warunek, który zakwestionował unijny trybunał, istnieje bowiem również w naszym kraju. Co więcej, to w jego sprawie Naczelny Sąd Administracyjny zadał 6 grudnia 2018 r. pytanie prejudycjalne (sygn. akt I FSK 2261/15).

– Można przypuszczać, że także w tym przypadku TSUE orzeknie, że państwo członkowskie nie może żądać od podatnika większej kwoty VAT niż przypadająca na tę część wynagrodzenia, którą faktycznie otrzymał – komentuje Daniel Więckowski, doradca podatkowy i dyrektor w RSM Poland.

To zaś może otworzyć puszkę Pandory.

Szansa dla wierzycieli

Dlaczego ulga na złe długi jest tak istotna? Zgodnie z art. 89a ustawy o VAT pozwala ona wierzycielom, którzy wykonali usługę lub dostarczyli towar, ale nie dostali za nie zapłaty, skorygować podstawę opodatkowania VAT i podatek należny po upływie 90 dni od wystawienia faktury. Potem wierzytelność, jeśli nie była uregulowana ani zbyta w jakiejkolwiek formie, będzie uznana za nieściągalną.

Prawo do ulgi jest jednak obwarowane pewnymi warunkami. Wygasa, jeśli od daty wystawienia faktury miną dwa lata (liczone od końca roku, gdy została wystawiona), a także gdy dłużnik lub wierzyciel zostali wykreśleni z listy podatników VAT lub dłużnik jest w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego lub likwidacyjnego. To o te właśnie ograniczenia toczą z fiskusem spór wierzyciele, którzy twierdzą, że są one zbyt restrykcyjne i daleko wykraczają poza to, na co pozwala unijna dyrektywa VAT.

Porażka fiskusa

TSUE podzielił ich punkt widzenia. Chodziło o spółkę, której jeden z klientów był objęty postępowaniem upadłościowym. W deklaracji za IV kw. 2011 r. postanowiła ona skorzystać z ulgi na złe długi i zażądała zwrotu około 21 tys. euro, uznając, że jej wierzytelności wobec upadającego kontrahenta są nieściągalne. Czeski fiskus odmówił prawa do preferencji, zwracając uwagę, że w dniu złożenia deklaracji dłużnik nie był już podatnikiem VAT. To zaś wyklucza odzyskanie podatku należnego. Spółka odwołała się od decyzji, a spór trafił aż do czeskiego NSA, który postanowił zadać pytanie prejudycjalne.

TSUE nie miał większych wątpliwości, że rację miała spółka i powinna mieć prawo do odzyskania VAT. Podkreślił, że ostateczne wykreślenie dłużnika z rejestru VAT jest raczej kolejnym dowodem na nieściągalność wierzytelności, a nie warunkiem, który może uniemożliwiać korektę rozliczeń. Takie warunki mogą dotyczyć tylko „niepewności związanej z niewywiązywaniem się z płatności lub jej ostatecznym charakterem” – podkreślił unijny trybunał. Dodał, że odmowa prawa do korekty rozliczeń w takim przypadku jest naruszeniem zasady neutralności VAT.

Trybunał odwołał się do swojego orzecznictwa, w tym do głośnego wyroku w sprawie Di Maura z 23 listopada 2017 r. (sygn. akt C-246/16). TSUE wyjaśnił wtedy, że przedsiębiorca nie musi czekać nawet dekady (jak w przepisach włoskich), aż zakończy się postępowanie upadłościowe dłużnika, ale może skorygować rozliczenia już z chwilą, gdy takie postępowanie się zacznie. Musi jedynie udowodnić, że dług jest nieściągalny.

Co czeka Polskę

Ministerstwo Finansów zapytane przez DGP zwróciło uwagę, że nie zapadł jeszcze wyrok w polskiej sprawie, który mógłby zobowiązać nasz kraj do zmiany przepisów. Zbyt wcześnie jest więc, aby decydować się na zmianę przepisów.

Zdaniem Daniela Więckowskiego trudno jednak spodziewać się, że TSUE zmieni zdanie, rozpatrując polskie pytanie prejudycjalne.

– To oznaczałoby szansę na odzyskanie podatku zarówno dla firm, których dłużnicy zniknęli z rejestru VAT, jak i dla dostawców usług masowych dla ludności – mówi ekspert.

Zwraca uwagę, że obowiązujące przepisy wykluczają możliwość skorzystania z ulgi na złe długi, kiedy dłużnikiem jest osoba fizyczna niebędąca podatnikiem VAT. Dostawcy mediów, usług komunalnych i telekomunikacyjnych są więc w o wiele gorszej sytuacji, niż gdyby prowadzili swoją działalność tylko na rzecz podatników VAT.

– Dane statystyczne są nieubłagane. Liczba upadłości z roku na rok rośnie, miasta borykają się z rosnącym zadłużeniem mieszkańców, wydłuża się też średni czas oczekiwania na zapłatę. Warto, aby resort finansów miał to wszystko na uwadze i już dziś liczył się z perspektywą korekty rozliczeń przez wielu nieuprawnionych obecnie przedsiębiorców i wznawianiem przez nich postępowań zakończonych prawomocną decyzją fiskusa – podsumowuje Daniel Więckowski.

]]


Wielomilionowe kary i nowe narzędzie kontroli. Wszystko o raportowaniu schematów podatkowych

May 12 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Schematy podatkowe, czyli co?

Od 1 stycznia 2019 roku firmy, doradcy podatkowi i księgowi muszą raportować skarbówce schematy podatkowe (MDR- Mandatory Disclosure Rules). O jakie informacje chodzi? Ordynacja podatkowa mówi o uzgodnieniach, które spełniają określone cechy rozpoznawcze. W praktyce jednak obowiązkowi raportowania mogą podlegać także uzgodnienia, które nie zostały zawarte w celu uzyskania korzyści podatkowej. Identyfikacja schematów podatkowych ma zatem kluczowe znaczenie. W razie braku informacji o danej transakcji istnieje ryzyko nałożenia kar pieniężnych a także osobistej odpowiedzialności za naruszenie obowiązków sprawozdawczych.

Niewiedza kosztuje

Brak raportu, poinformowanie fikusa o schemacie po terminie lub fałszywe oświadczenie w informacjach MDR zagrożone jest surowymi karami finansowymi. Jeśli dana spółka nie wdroży procedury MDR, musi liczyć się z karą od 2 do 10 mln zł.

Za niewywiązywanie się z obowiązku przestrzegania przepisów MDR grożą sankcje określone w kodeksie karnym skarbowym. Po stronie przedstawicieli spółek, w szczególności członków zarządu, księgowych, osób zajmujących się podatkami, odpowiedzialność sięga kwoty do 21,6 mln zł. Każdy zgłoszony schemat otrzyma numer referencyjny NSP. Za posługiwanie się unieważnionym numerem NSP przedstawicielom firmy grozi do 7,2 mln zł kary.

Kto wbrew obowiązkowi:1) nie przekazuje właściwemu organowi informacji o schemacie podatkowym albo przekazuje informacje po terminie,2) nie przekazuje właściwemu organowi danych dotyczących podmiotów, którym udostępniono standaryzowany schemat podatkowy, albo przekazuje je po terminie, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennychart. 80f §1 kodeks karny skarbowy

Stawka dzienna nie może być niższa od jednej trzydziestej części najniższego miesięcznego wynagrodzenia w czasie orzekania w pierwszej instancji ani też przekraczać jej czterystukrotności. W 2019 roku minimalne wynagrodzenie wynosi 2250 zł. Zatem najniższa wartość stawki dziennej to 75 zł, a najwyższa – 30 tys. zł. Stąd też maksymalna kara jakiej mogą spodziewać się firmy w związku z MDR to 21,6 mln zł.

Prawo działa wstecz: terminy

Choć przepisy weszły w życie 1 stycznia 2019 roku, należy mieć na uwadze także przeszłe działania w firmie. W przypadku transakcji międzynarodowych raportowani obejmuje uzgodnienia od czerwca 2018 roku. W przypadku działalności krajowej – od listopada 2018 roku. Co istotne, w odniesieniu do transakcji sprzed 1 stycznia 2019 roku, termin raportowania mija średnio po 6 miesiącach. Na przekazanie skarbówce informacji o bieżących schematach tj. z 2019 roku, podatnicy mają jedynie miesiąc.

Sama idea zmian jest słuszna, ale to nie wystarczy [ROZMOWA]

Skarbówka dysponuje deklaracjami podatkowymi, jednolitymi plikami kontrolnymi i innymi narzędziami sprawdzania firm. Czy to nie wystarczy?

Głównym celem przepisów o raportowaniu schematów podatkowych jest nie tyle kontrola, co zapoznanie się przez organy podatkowe ze sposobem funkcjonowania firm i wykorzystywanie obecnie obowiązujących przepisów . Taka wiedza umożliwi w Polsce i w innych krajach UE zmianę systemu podatkowego celem eliminacji luk w prawie. Niedostateczne doprecyzowanie przepisów umożliwia dziś m.in. tzw. podwójne nieopodatkowanie. Chodzi o sytuację, w której dany podmiot posiadający siedzibę w jednym kraju, a faktyczną działalność w kilku innych państwach – nigdzie nie odprowadza podatku. Celem wprowadzenia MDR jest zrozumienie, w jaki sposób działają firmy i odpowiednia modyfikacja przepisów podatkowych.

Cechy schematów podatkowych określone w przepisach o MDR wydają się bardzo elastyczne. Czy decyzja o tym, jakie dane przekazać skarbówce jest kwestią uznaniową?

Interpretacji przepisów podatkowych dotyczących MDR-ów może być tyle, ile podmiotów starających się je zrozumieć. Wyjaśnienia resortu finansów i zapisy dyrektywy unijnej w znaczniej mierze pomagają w ich interpretacji. W Ordynacji podatkowej schematy podatkowe opisane są w zaledwie kilku artykułach. Objaśnienia resortu finansów dla porównania mieszczą się na ponad 100 stronach. Podatnicy mają do dyspozycji listę 24 cech schematu podatkowego. Wówczas rodzi się pytanie, czy dana czynność ma znamiona cech kwalifikujących ją jako schemat podatkowy. Jeśli jednak jest podejrzenie, że konkretne działania w firmie odpowiadają danym cechom opisującym schemat podatkowy , wówczas warto ją zaraportować organom skarbowym. W przeciwnym razie, narażamy się na sankcje karno-skarbowe.

Czy to oznacza, że firmy będą zgłaszać wszystko w obawie przed karami?

W celu uniknięcia kar finansowych, niektóre podmioty prawdopodobnie będą zgłaszać więcej informacji, niż wynika to z obowiązków podatkowych. Moim zdaniem, upłynnienie i uporządkowanie procesu raportowania jest jednak kwestią czasu. Dopiero po pewnym okresie (po wypracowaniu odpowiedniej praktyki) osoby odpowiedzialne za obowiązki administracyjne w firmie w pełni zrozumieją przepisy i usprawnią proces raportowania. Czasu potrzebuje także skarbówka, która być może sama zacznie informować podatników o przesłaniu jedynie kluczowych informacji.

Przepisy o MDR-ach nakładają obowiązki informacyjne na kilka grup podmiotów. Kto ostatecznie będzie ponosił odpowiedzialność za błędy?

W uproszczeniu można przyjąć, że promotorzy wspierani przez wspomagających to inicjatorzy konkretnej myśli, umowy czy projektu, którą oferują innym podmiotom. Drugą grupę stanowią podmioty, wykorzystujące pomysły promotorów i wspomagających. Odpowiedzialność za niedochowanie ustawowych terminów lub błędne raportowanie ciąży na wszystkich tych podmiotach. Ważnym elementem przygotowania się do zmian w przepisach jest nieogniskowanie wiedzy o MDR-ach w jednej osobie w spółce. W praktyce każda firma powinna ustalić procedurę raportowania oraz przestrzegania przepisów i odpowiednio przeszkolić pracowników. Należy unikać sytuacji, w których tylko dział księgowy lub podatkowy ma wiedzę o uzgodnieniach podatkowych, gdyż może to skutkować w nieprawidłowym raportowaniu.

Informacje o schematach raportowane będą w formie elektronicznej w postaci XML. Przykład e-sprawozdań finansowych pokazał, że wgląd to tego typu dokumentu, a później jego podpis, nie zawsze jest możliwy.

Proces raportowania należy podzielić na część uzupełniania odpowiedniego formularza udostępnionego przez resort finansów, a następnie jego ewentualne aktualizacje i wysyłkę. O ile ta pierwsza czynność nie jest problematyczna, gdyż udostępniane przez ministerstwo formularze są, co do zasady, zrozumiałe i proste w wypełnieniu, o tyle wielokrotne zapisywanie i ponowny odczyt wraz z dokonywaniem zmian może nie być już taki prosty. Dokument zapisuje się bowiem w formacie XML, co sprawia, że po jego otworzeniu widoczny jest tylko ciąg liter i cyfr. Przetworzenie takiego dokumentu umożliwia jego właściwy odczyt. Warto także pamiętać, że do podpisania takiego dokumentu niezbędny jest podpis elektroniczny, co w praktyce również wymaga dodatkowego zaangażowania ze strony odpowiednich osób w firmie.

Co z tajemnicą przedsiębiorstwa?

Przepisy wprost wskazują na brak konieczności ujawniania tajemnicy handlowej czy tez zawodowej. W praktyce należy opisać dana transakcję w sposób przedstawiający metodologię działania podmiotu, przyczyny i skutki. O tym, czy przedstawione przez podmiot dane okażą się wystarczające dla fiskusa, dowiemy się w toku raportowania.

Czy rzeczywiście potrzebujemy nowych przepisów?

Idea przepisów jest słuszna. Sprowadza się do większej wymiany informacji z organem i poszerzenia wiedzy o funkcjonowaniu podmiotów gospodarczych w celu doprecyzowania przepisów podatkowych. To, czy zaimplementowane przepisy są skuteczne będzie można ocenić po jakimś czasie. Nie zmienia to jednak faktu, że są to skomplikowane przepisy, które wymagają dalszych objaśnień Ministerstwa Finansów i dużej uwagi oraz zaangażowania przedsiębiorców.

]]


Setki nowelizacji i coraz grubsze ustawy. Oto prawo podatkowe po 30 latach

May 11 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

4 czerwca 1989 r. odbyły się w Polsce pierwsze po II wojnie światowej częściowo wolne wybory. Zapoczątkowały one proces przemian politycznych, który doprowadził do zmiany ustroju. W tym roku mija 30 lat od tego wydarzenia. #30LatWolności to cykl, w którym chcemy pokazać, jak na przestrzeni tych lat zmieniała się Polska. Pokażemy m.in. jaką transformację przeszły miejsca, w których żyjemy, jak zmieniało się prawo czy gospodarka. Wreszcie, jak zmieniliśmy się my sami.

Ostatnie 30 lat upłynęło nie tylko pod znakiem reform podatkowych, ale także poszerzania przepisów prawa. Ostatnie dekady przyniosły podatnikom setki nowelizacji i tysiące dodatkowych stron ustaw. Czy ilość w tym przypadku oznacza jakość? Czego nauczyliśmy się od 1989 roku i czy transformacja ustrojowa wyszła nam, podatnikom, przedsiębiorcom, księgowym na dobre.

Przywiązanie do ręcznego sterowania nie umarło

Przejścia z gospodarki centralnie planowanej do rynkowej trzeba było się nauczyć. Transformacja ustrojowa pociągnęła za sobą nieuniknioną rewolucję podatkową. Stworzenie ram prawnych dla prowadzenia prywatnych interesów, dla posiadania i obrotu prywatną własnością to nie tylko element przemian ustrojowych, ale także społecznych i kulturowych. Słynne nagranie udostępniane przez TVP Historia dobrze ilustruje ówczesny brak gotowości Polaków na otwarty rynek, wolność gospodarczą i … przedsiębiorczość. To właśnie o definicję tego słowa w 1989 roku zapytano warszawiaków.

- Doskonale pamiętam wbijany do głów milionów obywateli podział na to co państwowe, czyli lepsze a zatem silnie chronione przez porządek prawny i aparat administracyjny, oraz na to co prywatne, czyli gorsze. Przed transformacją ustrojową nie mieliśmy w Polsce przedsiębiorców tylko prywaciarzy, którzy nagle po załamaniu ekonomicznie niewydolnego sytemu gospodarki socjalistycznej uzyskali ogromną szansę, aby stać się biznesmenami budującymi nową ekonomiczną przyszłość Polski – wyjaśnia Bogdan Zatorski, ekspert podatkowy z Sage.

Drogę do wolności gospodarczej w 1992 roku otworzyła ustawa o podatku od osób fizycznych. Kolejno każdy podmiot i każdy rodzaj działalności doczekał się ram prawnych. Z uznaniowego charakteru nakładania podatków zbudowano cały system podatkowy. Czy skutecznie? Okazuje się, że pogoń za unormowaniem prawnym każdej czynności na otwartym rynku z czasem zaczęła mijać się z celem.

- Wyszliśmy od gospodarki centralnie sterowanej, w której często podatki były nakładane uznaniowo, do gospodarki rynkowej, w której podatek jest ustalony ustawowo. Jeszcze w okresie PRL-u, podatki niejednokrotnie nakładane były przez władze uchwałami, w zależności od bieżących potrzeb. Ten przykry obyczaj zniosła dopiero uchwalona w 1980 roku ustawa o zobowiązaniach podatkowych, która wprowadziła zasadę nakładania podatków wyłącznie w drodze ustaw. Niestety, przywiązanie do ręcznego sterowania pozostało i do dziś (choć coraz rzadziej) można się spotkać z regulowaniem stawek podatkowych w drodze rozporządzeń ministrów, zwykle Ministra Finansów – komentuje Marcin Milczarek z kancelarii prawnej ECOVIS.

Jak dodaje ekspert, należy wyznaczyć granice zamykania każdej czynności w sztywnych ramach prawnych. Początkowo taka praktyka wydawała się uzasadniona. Godząc się na wolność gospodarczą należy bowiem sprawić, by ta nie prowadziła do nadużyć. Po 30 latach tworzenia nowego prawa aktualnym pozostaje pytanie, ile tej wolności pozostało.

- Prawo podatkowe jest coraz bardziej komplikowane, a wprowadzane zmiany często się wykluczają w różnych ustawach lub nawet wzajemnie - w obrębie tego samego aktu prawnego. Są one często niechlujnie napisane i zostawiają szerokie pole do interpretacji ze strony aparatu skarbowego, co nie powinno mieć miejsca przy określaniu obowiązków podatkowych – dodaje ekspert z ECOVIS.

Biegunka legislacyjna trwa

Transformacja ustrojowa dała zielone światło dla nowych form aktywności gospodarczej na otwartym rynku. W ślad za nimi w polskim prawie pojawiło się tysiące nowych przepisów. Na przykład, w 1993 roku uchwalono ustawę o podatku od towarów i usług oraz podatku akcyzowym. Liczyła 56 artykułów. Kilka lat później akt ten został zastąpiony dwoma nowymi: ustawą o VAT i ustawą o podatku akcyzowym. Obie te ustawy liczą średnio 170 artykułów.

Im bardziej chore państwo, tym więcej w nim ustaw - Tacyt

Przepisy lubiły i nadal lubią się zmieniać. I to w zawrotnym tempie. Ustawa o akcyzie tylko przez ostatnie 10 lat zmieniła się 67 razy. Ustawę o VAT od 2005 roku znowelizowano 93 razy. Ordynacja podatkowa odnotowała 208 zmian, zaś ustawa o podatkach lokalnych 128. Rekordy biją ustawy o PIT i o CIT. Ta pierwsza od 1991 roku modyfikowana była 349 razy. Rok młodsza ustawa o CIT – 242 razy.Przykład ustaw o podatkach dochodowych pokazuje także, że to nie liczba artykułów świadczy o objętości ustaw. Ustawa o podatku dochodowym od osób prawnych liczy dziś tyle samo artkułów, co w 1992 roku – 42. Jednak 27 lat temu te 42 artykuły mieściły się na 11 stronach. Dziś ustawa ma 266 stron.

- Zmienność prawa to jedna z najgorszych chorób, jakie rozwinęły się w polskiej gospodarce w ostatnich 30 latach. Wystarczy wspomnieć, że według naszych obliczeń, w 1989 r. uchwalono w Polsce 1,2 tys. stron maszynopisu aktów prawnych najwyższego rzędu czyli ustaw i rozporządzeń. Dekadę później było to już ponad 7 tys. stron, a 20 lat później (w 2009) – ponad 18 tys. stron. W rekordowym roku 2016 liczba stron nowych ustaw i rozporządzeń przekroczyła 30 tys. W niespełna trzy dekady skala produkcji prawa w Polsce wzrosła więc aż 27-krotnie. Wydaje się pewnym kuriozum, że zmienność prawa w ostatnich latach jest średnio w roku wyższa, niż na początku lat 90., kiedy budowaliśmy cały nowy ustrój państwa, albo wyższa niż przed wstąpieniem Polski do UE, kiedy trzeba było dostosować polskie prawo do unijnego. Co prawda, w 2017 i 2018 r. odnotowujemy spadki produkcji prawa, ale nadal są to poziomu wielokrotnie wyższe, niż w latach 90., a ponadto nie mamy gwarancji, że ta spadkowa tendencja się utrzyma – komentuje Jacek Kowalczyk z Grant Thornton.

Jak dodają eksperci, zmienność prawa to jedna z głównych barier hamujących rozwój gospodarczy. Każda kolejna nowelizacja prawa podatkowego wymaga kolejnych stron objaśnień. Wdrażanie nowych narzędzi kontroli przez skarbówkę to często dodatkowe koszty dla firm, które muszą zadbać o odpowiednie oprogramowanie umożliwiające np. raportowanie danych.

Zgodnie z wyliczeniami Grant Thornton, gdyby każdy obywatel czy przedsiębiorca chciał przeczytać wszystkie ustawy i rozporządzenia uchwalone w 2018 r., musiałby na to poświęcić prawie 2 godziny każdego dnia roboczego (przy założeniu, że jedną stronę czyta 2 minuty).

- Wydaje się, że skala tych zmian wymknęła się przez ostatnie 30 lat spod kontroli i stała się systemowym problemem państwa. Należy mieć nadzieję, że ostatnie spadki produkcji prawa to prognostyk tego, że choroba „legislacyjnej biegunki” ma już swój punkt kulminacyjny za sobą i kiedyś całkowicie się jej pozbędziemy – dodaje Jacek Kowalczyk.

Jak uzdrowić system, czyli recepta na kolejne lata

W tym punkcie eksperci, doradcy podatkowi i w końcu w większości – sami podatnicy są zgodni: potrzebujemy przejrzystego prawa.

- Przyśpieszenie tempa nowelizacji wyraźnie współgra z gwałtownie rosnącymi w ostatnich latach potrzebami finansowymi państwa. Wszystko to razem sprawia, że początkowo klarowny system podatkowy jest obecnie słusznie postrzegany jako niezwykle skomplikowany i niespójny, a w konsekwencji ograniczający przestrzeń dla indywidulanej inicjatywy gospodarczej milionów obywateli Polski – komentuje Bogdan Zatorski z Sage.

Przejrzyste prawo to jedna strona medalu. Przedsiębiorcy od lat spotykają się z murem w postaci trudnych kontaktów z urzędem skarbowym, niekorzystnych dla podatnika interpretacji prawa i zakorzenioną w naszej mentalności niechęcią do urzędników i załatwiania spraw administracyjnych.

- Aby podatnicy mieli poczucie stabilności, pewności prawa oraz funkcjonowania w obrocie gospodarczym niezbędne jest budowanie właściwych, zdrowych relacji pomiędzy organami podatkowymi a podatnikami. Jeśli działania organów podatkowych będą nadal opierały się na nieuzasadnionych podejrzeniach, trudnej do wytłumaczenia agresji czy balansowaniu na granicy prawa, to trudno będzie odpowiednie relacje zbudować - komentuje Kamil Lewandowski z ALTO.

Zmienność prawa jest nieuchronna. Każda zmiana, przynajmniej z założenia, powinna sprzyjać podatnikom w funkcjonowaniu na otwartym rynku. W myśl libertariańskiej zasady „tyle wolności ile możliwe, państwa ile konieczne”, prawo powinno być tworzone w taki sposób, by w jak najmniejszym stopniu ograniczać swobodę funkcjonowania na rynku. Tylko umiejętne kształtowanie systemu podatkowego, stawiającego podatnika na pierwszym miejscu, pozwoli nam w pełni docenić 30 lat wolności.

]]


Pracownicy skarbówki wykryli zaniżenie podatku o blisko 100 tys. zł

May 11 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Jak poinformowała PAP w sobotę rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej Edyta Chabowska, po wykryciu rozbieżności podatnik złożył korektę deklaracji VAT. "W korekcie zmniejszył zadeklarowany podatek VAT do zwrotu o blisko 100 tys. zł" – dodała.

Chabowska przypomniała, że JPK_VAT to zestaw informacji o zakupach i sprzedaży, który wynika z ewidencji VAT za dany okres. "Przesyła się go wyłącznie w wersji elektronicznej, w określonym układzie i formacie do 25. dnia miesiąca za miesiąc poprzedni, nawet jeśli podatnik rozlicza się kwartalnie" – wyjaśniła.

Wdrożenie przez Krajową Administrację Skarbową JPK to jedno z działań, które ma uszczelnić system poboru podatków.

Od 1 stycznia 2018 r. obowiązek przekazywania JPK_VAT bez wezwania organu podatkowego dotyczy wszystkich podatników VAT składających deklaracje VAT-7 lub VAT-7K.

Chabowska zaznaczyła, że w ubiegłym roku urzędy skarbowe w woj. podkarpackim przeprowadziły ponad 9 tys. czynności sprawdzających w zakresie JPK_VAT. "Zidentyfikowaliśmy uszczuplania podatku na ponad 6,7 mln zł" - podkreśliła.

]]


W 2018 r. dochód rozporządzalny na osobę 1693 zł: O 6 proc. więcej niż w 2017

May 10 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Zdaniem ministerstwa, szczególnie w ostatnich latach widać wyraźną poprawę sytuacji materialnej gospodarstw domowych. "Poza dobrą koniunkturą naszej gospodarki wynika to z rosnących transferów ze środków publicznych do gospodarstw domowych w postaci różnego rodzaju świadczeń pieniężnych, rzeczowych i usług" - poinformowało w piątek w komunikacie MPiT.

Resort zaznaczył, że wzrost miesięcznego dochodu rozporządzalnego na osobę to kluczowa miara zdolności gospodarstw domowych do konsumpcji, która w sposób wiarygodny – w warunkach niskiej inflacji – przekłada się na siłę nabywczą portfela obywateli. "Ostatnie lata wzrostu dochodu rozporządzalnego umożliwiły poprawę poziomu życia milionów Polaków, z korzyścią dla gospodarki i dla państwa" - wskazano.

]]


Fiskus ostro walczy z luką w CIT. Rykoszetem dostają jednak uczciwe firmy

May 10 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Jak stwierdzono w Wieloletnim Planie Finansowym na lata 2019–2022 (został zaktualizowany w kwietniu br.), pole do uszczelniania VAT nie jest już tak duże, jak w poprzednich latach. Teraz działania uszczelniające system podatkowy mają być skierowane na podatki dochodowe oraz „na inne daniny publiczne, m.in. na składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne oraz opłaty i daniny środowiskowe”.

Firmy wciąż unikają opodatkowania

W Wieloletnim Planie Finansowym resort przyznaje, że dotychczasowe działania uszczelniające podatki dochodowe przynoszą wymierne efekty. Przy czym zaznacza, że w 2018 r. najwyższe tempo wzrostu w tym zakresie osiągnięto właśnie z CIT. I co najważniejsze, przewyższyło ono znacznie nominalne tempo wzrostu gospodarczego (patrz też: infografika). To z kolei wskazuje to, że fiskusowi przynajmniej częściowo udało się wyeliminować działania firm zmierzające do unikania opodatkowania. Przy czym Ministerstwo Finansów wyróżnia dwa podstawowe obszary przyczyniające się do erozji podstawy opodatkowania w CIT:

unikanie opodatkowania związane ze sposobem zaliczania poszczególnych kategorii przychodów i kosztów uzyskania przychodów do źródeł dochodów z działalności gospodarczej przedsiębiorstw oraz agresywną optymalizację podatkową.

Resort wyjaśnia, że identyfikacja tych obszarów stanowiła bazę do działań legislacyjnych mających na celu ograniczenie praktyk stosowanych w tym zakresie. Nie oznacza to, że proces uszczelniania został zakończony. Bo jak mówi prof. Dominik J. Gajewski, kierownik Centrum Analiz i Studiów Podatkowych SGH, na świecie funkcjonuje 600 schematów optymalizacyjnych (patrz: rozmowa). Wiele z nich było i nadal jest dostępnych również w Polsce.

Podatnicy tworzą bowiem struktury, w których wykorzystywane są jurysdykcje wielu państw oraz umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. W grę wchodzi również bardzo ryzykowne dla firm korzystanie z rajów podatkowych (wcześniejsze międzynarodowe afery podatkowe, jak np. Panama Papers czy Lux Leaks, pokazały, że dotyczy to również polskich podatników). Listę mechanizmów, jakie podatnicy mogli stosować w poprzednich latach i częściowo również obecnie, przedstawia również Polski Instytut Ekonomiczny w swoim raporcie (patrz: tabela).

Co prawda część z nich została już wyeliminowana poprzez zmiany w ustawie z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1036 ze zm.; dalej: ustawa o CIT), które weszły w życie 1 stycznia 2018 r . Wcześniej, od połowy 2016 r., funkcjonuje również klauzula generalna przeciw unikaniu opodatkowania w ustawie z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 800 ze zm.; dalej: ordynacja podatkowa), która została znowelizowana i zaostrzona od 1 stycznia 2019 r.

Od początku br. wszedł w życie również kolejny pakiet zmian w CIT. W ten sposób Ministerstwo Finansów odpowiedziało na problem luki w CIT. Eksperci przyznają, że wszystkie te zmiany oznaczały rewolucję w podatku dochodowym od osób prawnych.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ W TYGODNIKU GAZETA PRAWNA >>>>

]]


Pracodawcy RP: Przesunięcie wejścia w życie nowej Ordynacji podatkowej jest racjonalne

May 09 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Biuro prasowe Ministerstwa Finansów poinformowało w czwartek PAP, że obecnie w resorcie trwają dalsze prace nad pakietem trzech ustaw: nowej Ordynacji podatkowej, ustawy wprowadzającej nową Ordynacje podatkową i ustawy o Rzeczniku Praw Podatnika.

"Wprowadzane zmiany mają głównie charakter dostosowawczy do uchwalonych i procedowanych aktów prawnych, a także zmian wynikających w szczególności z decyzji Kierownictwa MF dotyczącej wejścia w życie w zasadniczej części nowej Ordynacji podatkowej z dniem 1 stycznia 2021 r." - wyjaśnia MF. Dodano, że "termin wejścia w życie ustawy o Rzeczniku Praw Podatnika ze względu na jej wagę systemową w intencjach Ministerstwa Finansów nie powinien zostać zmieniony, planuje się, że zacznie obowiązywać od 2020 r."

"To racjonalna decyzja" - oceniają Pracodawcy RP. Według nich najpierw należy uchwalić ustawę o Rzeczniku Praw Podatnika, a dopiero później nową Ordynację Podatkową. "Ponadto w ten sposób zarówno podatnicy, jak i organy administracji skarbowej, będą mieli szansę odpowiednio przygotować się do stosowania przepisów i uniknąć prawnego chaosu" - uważa organizacja.

W komentarzu zaznaczono, że dotychczas obowiązującej Ordynacji podatkowej zupełnie nowym aktem prawnym ma - zdaniem projektodawcy - realizować dwa podstawowe założenia, mianowicie ochronę praw podatników w jego relacjach z organami podatkowymi oraz zwiększenie efektywności i skuteczności poboru podatków.

"Projekt ciągle wzbudza wątpliwości zarówno w kwestiach fundamentalnych co do sensu samej reformy, jak również w zakresie jego obszerności, poziomu skomplikowania czy nieprecyzyjności poszczególnych zapisów. Swoje uwagi do treści projektu zgłaszali nie tylko przedsiębiorcy, ale również Rada Legislacyjna, która w sposób niezwykle krytyczny oceniała projekt. Obawy dotyczące negatywnego wpływu nowych przepisów na stabilność systemu podatkowego trzeba więc uznać za uzasadnione" - napisano.

Pracodawcy RP przypominają, że jeszcze we wrześniu ubiegłego roku organizacja w swoim stanowisku przedstawionym w ramach konsultacji społecznych jednoznacznie wskazywała, że nie kwestionuje potrzeby uchwalenia nowej ustawy regulującej procedurę podatkową. W jej ocenie taka zmiana jest pożądana, jednak musi zostać poprzedzona rzetelną dyskusją i zakrojonym na szeroką skalę dialogiem z partnerami społecznymi. Zasadne jest więc - postulowali Pracodawcy RP - odłożenie w czasie wejścia w życie zmian do czasu stworzenia przepisów procedury podatkowej, które pozwolą na zrealizowanie celów, jakie pokłada się w Ordynacji podatkowej.

"W tym miejscu z całą stanowczością należy podkreślić, że do dziś ani minister finansów ani też Komisja Kodyfikacyjna Ogólnego Prawa Podatkowego nie przedstawili w sposób rzetelny opinii publicznej celów, jakie pokładane są w nowej ordynacji podatkowej. A w szczególności za pomocą jakich mechanizmów zwiększona zostanie ochrona praw podatników. W tym kontekście pozytywnie trzeba ocenić, że resort finansów wsłuchał się w głos przedsiębiorców i nie dąży do przeprowadzenia tak kluczowej dla sytemu podatkowego reformy na siłę, z nie w pełni przygotowanym projektem" - podkreślono w czwartkowym komunikacie.

Według Pracodawców RP racjonalne działanie resortu finansów daje szansę na dalszą dyskusję nad reformą i sposobem jej przeprowadzenia. Natomiast, jak wskazano, wejście w życie projektowanych zmian już w 2020 r. wiązałoby się "z pogłębieniem chaosu w prawidłowym interpretowaniu i stosowaniu przepisów prawa, który mógłby doprowadzić do paraliżu administracji skarbowej i sądów administracyjnych." Przede wszystkim jednak wpłynęłoby negatywnie na prowadzenie działalności gospodarczej i kontakty podatników z administracją.

"Przedsiębiorcy wyrażają nadzieję, że resort finansów okaże się otwarty na dialog i będzie gotowy do dalszych prac nad projektem w celu wypracowania takich rozwiązań, które rzeczywiście pozwolą na naprawę polskiego systemu podatkowego i zapewnią podatnikom elementarne poczucie przestrzegania ich praw" - podsumowano.

]]


Precedensowy wyrok WSA: Podatek od przychodów z budynków można obniżać

May 09 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

To sedno precedensowego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Chodzi o tzw. podatek minimalny od nieruchomości, który od 1 stycznia 2018 r. trzeba płacić niezależnie od podatku dochodowego CIT.

Sąd nie miał wątpliwości, że skoro przepisy określające podstawę opodatkowania odwołują się do wartości początkowej środka trwałego ustalanej co miesiąc, to wartość ta jest zmienna. Może więc nie tylko rosnąć (np. w wyniku ulepszenia środka trwałego), ale również maleć.

To korzystne dla podatników rozstrzygnięcie dotyczyło wprawdzie stanu prawnego obowiązującego do końca 2018 r., ale ma również zastosowanie do obecnych przepisów. Podatek minimalny został znowelizowany od 1 stycznia br. (dziś zwany jest podatkiem od przychodów z budynków). Jednak konstrukcja podstawy opodatkowania – o którą toczył się spór – pozostała taka sama (patrz infografika).

Skutki wyroku

Wykładnia warszawskiego sądu w praktyce oznacza, że podstawa opodatkowania co miesiąc maleje o kwotę odpisu amortyzacyjnego. W pewnym momencie – jeśli podstawa opodatkowania będzie niższa od 10 mln zł (kwota wolna od podatku przypadająca na podatnika) – właściciel nieruchomości może w ogóle przestać płacić daninę.

Przykład

Załóżmy, że wartość początkowa nieruchomości wynosi 100 mln zł i jest ona w 60 proc. zamortyzowana. Niezamortyzowana wartość początkowa wynosi jedynie 40 mln zł.

Według organu podatkowego: podstawa opodatkowania wynosi 90 mln zł (tj. wartość początkowa 100 mln zł pomniejszona o 10 mln zł, czyli ustawową kwotę pomniejszającą podstawę opodatkowania).

W konsekwencji, miesięcznie podatek wyniesie ok. 31 500 zł (0,035 proc. – stawka), czyli 378 tys. zł rocznie.

Według WSA: podstawa opodatkowania wyniesie jedynie 30 mln zł (tj. niezamortyzowana wartość początkową w wysokości 40 mln zł pomniejszona o 10 mln zł). W konsekwencji, miesięcznie podatek wyniesie ok. 10 500 zł (0,035 proc. – stawka), czyli 126 000 zł rocznie.

Sporna podstawa opodatkowania

Sprawa, którą zajmował się WSA dotyczyła spółki – właściciela biurowca. Znajdujące się w nim lokale spółka wynajmuje podmiotom gospodarczym. Nieruchomość wpisana jest do ewidencji środków trwałych, a jej wartość początkowa przekraczała 10 mln zł.

Chodziło o zasady ustalania podstawy opodatkowania. Spółka spierała się z fiskusem o to, czy może pomniejszać ją co miesiąc o wartość dokonywanych odpisów amortyzacyjnych. Sama uważała, że skoro art. 24b ust. 3 ustawy o CIT (w brzmieniu obowiązującym do końca 2018 r.) nakazywał ustalać podstawę opodatkowania na pierwszy dzień każdego miesiąca, to ulega ona obniżeniu o wartość odpisów amortyzacyjnych dokonywanych w poprzednich miesiącach.

Spółka stała na stanowisku, że podstawa opodatkowania powinna być kalkulowana wyłącznie w oparciu o niezamortyzowaną wartość początkową nieruchomości. Część już zamortyzowana nie pomniejsza bowiem przychodu podatnika, który podlega opodatkowaniu CIT. Nie powinna też wpływać na podatek minimalny – przekonywała. Argumentowała, że analizując treść art. 24b ust. 3 ustawy o CIT, nie można pomijać wyrażenia „na pierwszy dzień każdego miesiąca”. Gdyby ustawodawca chciał, aby podstawą opodatkowania była wartość początkowa ustalana w jakikolwiek inny sposób niż comiesięcznie, to przepis byłby sformułowany inaczej. W efekcie, podstawa opodatkowania może się zmniejszać. Taki – zdaniem spółki – był też cel wprowadzenia podatku minimalnego od nieruchomości. Miał on zapobiegać skutkom optymalizacji podatkowej związanej z nieruchomościami komercyjnymi o znacznej wartości.

Może rosnąć, ale nie maleć

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej nie zgadzał się ze spółką i inaczej interpretował art. 24b ust. 3 ustawy o CIT. Twierdził, że podstawa opodatkowania, którą stanowi wartość początkowa nieruchomości (środka trwałego), powinna być ustalana z pominięciem dokonywanych odpisów amortyzacyjnych, ale za to z uwzględnieniem ulepszeń, odłączenia części składowych itp.

Innymi słowy – zdaniem organu – podstawa opodatkowania może się jedynie zwiększać, ale już nie zmniejszać. – Jest nią cała wartość początkowa nieruchomości – przekonywał fiskus.

Wątpliwości na korzyść

WSA w Warszawie stanął po stronie spółki (wyrok z 17 kwietnia br., sygn. akt III SA/Wa 1905/18). Przypomniał, że ustawa o CIT w brzmieniu obowiązującym do 31 grudnia 2018 r. odwoływała się do wartości początkowej środka trwałego ustalanej na pierwszy dzień każdego miesiąca wynikającej z prowadzonej ewidencji (pomniejszonej o kwotę 10 mln zł).

– Z treści spornej regulacji nie da się wywieść, że zakazuje ona uwzględniania odpisów amortyzacyjnych – uznał sąd.

W ustnym uzasadnieniu zwrócił uwagę, że przepisy znowelizowane od 1 stycznia 2019 r. w dalszym ciągu odwołują się do ustalania wartości początkowej na każdy dzień miesiąca. Zdaniem warszawskiego WSA to kolejny argument za tym, aby podatnik mógł uwzględniać odpisy amortyzacyjne przy ustalaniu podstawy opodatkowania podatkiem minimalnym.

Sąd podkreślił również, że skoro wykładnia spornego przepisu budzi poważne wątpliwości (mimo stosowania wykładni językowej i systemowej), to organ podatkowy nie może wydać interpretacji niekorzystnej dla spółki. Powinien zastosować art. 2a Ordynacji podatkowej, czyli rozstrzygnąć wątpliwości na korzyść podatnika.

Rozstrzygnięcie WSA jest nieprawomocne. Jeśli zaskarży je fiskus, to ostatecznie stanowisko w tej sprawie zajmie NSA.

Podatek od przychodów z budynków

Obowiązujący obecnie podatek od przychodów z budynków to modyfikacja podatku minimalnego. Podstawa opodatkowania była i jest skonstruowana tak samo. Obowiązuje również taka sama stawka daniny, czyli 0,035 proc. Jej zakres jest jednak dużo szerszy. Obejmuje on wszystkie budynki, o ile są wynajmowane. Przed nowelizacją podatek skierowany był tylko do podatników posiadających określone nieruchomości komercyjne (budynki biurowe oraz handlowo-usługowe), przy czym podatnik nie musiał uzyskiwać przychodów z ich wynajmu.

Co istotne, zmieniły się też zasady stosowania kwoty wolnej w wysokości 10 mln zł. Obecnie próg ten przysługuje podatnikowi niezależnie od liczby posiadanych budynków (jedna kwota wolna dla podatnika, a nie na każdy budynek, jak było to przed 2019 r.).

]]


Emilewicz: Nie będzie testu przedsiębiorcy [OPINIA]

May 08 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

„Oddzielenie osób samozatrudnionych od »prawdziwych« przedsiębiorców jest niezwykle trudne, a może nawet niemożliwe. Każdy tego rodzaju test będzie więc cechowała do pewnegostopnia arbitralność i brak precyzji”.

„Praktyka biznesowa zawsze wyprzedza ustawodawcę – w konsekwencji każdy test będzie prawdopodobnie omijany”.

To tylko fragment tekstu. Cała jego treść w czwartkowym Dzienniku Gazecie Prawnej, na eDGP i gazetaprawna.pl

]]


Morawiecki: W ostatnich latach dochody podatkowe wzrosły o 100 mld zł

May 08 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Podczas debaty "Zwrotnice modernizacji" szef rządu mówił, że "wielkim kosztem III RP", była niezdolność kolejnych rządów do "zarządzania podatkami tak, jak robią to dojrzałe państwa".

Stwierdził, że w ostatnich latach znacznie wzrosły wpływy z VAT. "W ciągu trzech, czterech lat wzrost dochodów podatkowych nastąpił o 100 mld złotych. To jest ten +święty Graal+ który, częściowo odnaleziony, służy dzisiaj nam do rozwoju gospodarczego, a także do zrekompensowania gigantycznych deficytów społecznych, które na początku i w trakcie trwania transformacji były traktowane po macoszemu" - powiedział premier.

"Przechodzimy z państwa peryferyjnego w kierunku państwa podmiotowego" - dodał Morawiecki.

]]


Ordynacja podatkowa wejdzie w życie rok później

May 08 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

"Ministerstwo Finansów (MF) przestało się sprzeciwiać wydłużeniu vacatio legis nowej ordynacji podatkowej i podjęło decyzję o przesunięciu o rok daty jej wdrożenia. To oznacza, że największy projekt legislacyjny tego rządu nie zacznie obowiązywać 1 stycznia 2020 r., jak dotychczas zakładano" - czytamy w środowym wydaniu "Pulsu Biznesu".

"Kierownictwo MF podjęło decyzję, że zasadnicza część nowej ordynacji podatkowej wejdzie w życie 1 stycznia 2021 r. W ten sposób chcemy zapewnić wszystkim zainteresowanym odpowiedni czas na przygotowanie się do zmian" - napisało do "PB" biuro prasowe resortu finansów.

Od 1 stycznia przyszłego roku ma natomiast zacząć obowiązywać ustawa o Rzeczniku Praw Podatnika, która została niedawno połączona z projektem nowej ordynacji podatkowej.

Jak podaje gazeta, jeszcze do niedawna MF odrzucało apele o wydłużenie vacatio legis projektu nowej ordynacji podatkowej.

]]


Spór o 2 mld zł. Jest luka w podatku bankowym

May 08 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Sąd kasacyjny po raz kolejny uznał, że przepis o wspólnej kwocie wolnej jest adresowany do podmiotów zależnych, a zależności nie ma, gdy kontrolę sprawuje zagraniczna spółka (można wówczas mówić o szerzej rozumianym powiązaniu).

Przez ostatnie trzy lata fiskus przekonywał ubezpieczycieli, że jest inaczej. Twierdził, że kwotą wolną od podatku bankowego muszą dzielić się spółki z grup kapitałowych będących pod kontrolą zarówno polskich, jak i zagranicznych podmiotów. W efekcie – ci drudzy – rozliczali daninę na niekorzystnych zasadach.

NSA jednolicie

Kres temu kładą wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego. Konsekwentnie uznaje on w nich, że niekorzystny sposób liczenia kwoty wolnej nie dotyczy podmiotów powiązanych w ten sposób, że ich większościowym udziałowcem jest zagraniczna spółka. NSA orzekł tak ostatnio w wyrokach z 24 kwietnia br. (sygn. akt II FSK 285/19 i II FSK 286/19). Podtrzymał tym samym precedensowe rozstrzygnięcia, które zapadły 29 stycznia (sygn. akt II FSK 3243/18, II FSK 3087/18). Opisywaliśmy je w artykule „Globalne grupy kapitałowe uciekną przed podatkiem bankowym” (DGP nr 21/2019).

NSA podkreśla, że nawet jeśli intencja ustawodawcy była inna, to liczy się brzmienie przepisów, a te w ocenie sądu są jednoznaczne. Uzasadniając kwietniowe wyroki, sędzia Jerzy Płusa podkreślił, że ani organy podatkowe, ani sądy administracyjne nie są od tego, żeby korygować niefortunne sformułowania ustawodawcy.

– Cel przepisów był jasny, ale zawiodło wykonanie – stwierdził sędzia.

Co nagle, to po diable

Chodzi o podatek od niektórych instytucji finansowych, potocznie zwany podatkiem bankowym. Przepisy, które go regulują, obowiązują od 1 lutego 2016 r. (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1410 ze zm.). Ustawę uchwalano naprędce, a jej celem miało być pozyskanie od sektora finansowego (banków, ubezpieczycieli, instytucji pożyczkowych) dodatkowego źródła finansowania wydatków budżetowych, w szczególności wydatków społecznych.

Z przepisów wynika, że ubezpieczyciele płacą daninę wyłącznie od nadwyżki sumy wartości aktywów ponad 2 mld zł (kwota wolna). Ustawodawca zamierzał przy tym zastrzec, że jeśli podmioty są ze sobą w jakikolwiek sposób powiązane, to mają do dyspozycji tylko jedną wspólną kwotę wolną, którą należy się dzielić w ramach grupy.

Kwestie te reguluje art. 5 ust. 2 ustawy o podatku bankowym. Zgodnie z nim kwotę wolną „oblicza się łącznie dla wszystkich podatników zależnych lub współzależnych pośrednio lub bezpośrednio od jednego podmiotu lub grupy podmiotów powiązanych ze sobą”. Zdaniem fiskusa ten sposób obliczania kwoty wolnej powinien być stosowany w przypadku wszelkiego rodzaju powiązań kapitałowych. Minister Finansów wydał nawet w tej sprawie interpretacje ogólną 3 marca 2016 r. (nr PK1.8201.1.2016). Wyjaśnił w niej, że podmioty powiązane mają do dyspozycji tylko 2 mld kwoty wolnej, którą powinny uwzględniać proporcjonalnie do posiadanych aktywów.

Kłopotliwe powiązania

Ubezpieczyciele powiązani poprzez zagraniczne spółki rozliczali więc podatek, dzieląc się jedną kwotą wolną. Nie rezygnowali jednak z walki o korzystną dla siebie wykładnię przepisów.

We wnioskach o interpretacje tłumaczyli, że nie są adresatami spornego przepisu. Przekonywali, że dotyczy on wyłącznie podatników zależnych i współzależnych, a nie podmiotów powiązanych w szerszym znaczeniu.

Twierdzili, że wobec braku definicji zależności i współzależności w ustawie o podatku bankowym należy posiłkować się słownikiem zawartym w ustawie o rachunkowości. Tam wyraźnie wskazano, że jednostka zależna lub współzależna to taka, która pozostaje pod kontrolą spółki dominującej, a za taką uważana jest wyłącznie spółka mająca siedzibę na terytorium RP. Warunek ten nie jest spełniony, gdy większościowym udziałowcem spółek z grupy jest podmiot zagraniczny, który nie ma statusu jednostki dominującej.

Fiskus obstawał jednak przy swoim. W wydawanych interpretacjach indywidualnych twierdził, że intencją ustawodawcy był podział kwoty wolnej w przypadku istnienia jakiegokolwiek powiązania (nie tylko w przypadku stosunku zależności). Tłumaczył, że sformułowania językowe bywają nieostre i mało precyzyjne. Podkreślał, też że lepszym źródłem definicji niż ustawa o rachunkowości są Międzynarodowe Standardy Rachunkowości, gdzie „powiązania” są definiowane w sąsiedztwie „zależności” i „współzależności”.

Stosować, a nie korygować

Innego zdania jest NSA. Z jego wyroków wynika, że zobowiązani do wspólnego ustalenia kwoty wolnej są jedynie podatnicy określeni mianem zależnych lub współzależnych, a spółki kontrolowane przez zagraniczne podmioty takimi nie są.

Sądu nie przekonały argumenty fiskusa o celu ustawy, racjonalności ustawodawcy i nieostrości języka. Uznał, że są one zbyt słabe, a ostatecznie liczy się literalne brzmienie przepisu. Podkreślił też, że nie można zaakceptować sytuacji, w której w celu zapewnienia szczelności systemu organy podatkowe w drodze wykładni prawa dokonują za ustawodawcę korekty unormowań podatkowych, bo ta rola jest zastrzeżona wyłącznie dla niego.

Warto zauważyć, że rozstrzygnięcia NSA wydane w styczniu nie zapadły jednomyślnie. Zostało złożone zdanie odrębne, w którym sędzia Bogusław Dauter zaaprobował poprawność interpretacji dokonanej przez organ podatkowy, lecz uzasadnił odmiennie swoje stanowisko. Odwołał się (poprzez wykładnię systemową) do ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, w której określono, czym jest jednostka zależna i jednostka dominująca. Na tej podstawie w zdaniu odrębnym przyjęto, że ustalając nadwyżkę sumy aktywów ponad 2 mld zł, sumowaniem należy objąć wszystkich podatników (zakłady ubezpieczeniowe) zależnych od spółki zagranicznej. 

Jeden przepis, dwie wykładnie

opinia

Przepisy muszą być precyzyjne

Michał Roszkowski radca prawny, doradca podatkowy, partner w Accreo

Odnosząc się do komentowanych rozstrzygnięć NSA, trzeba skonfrontować dwie kwestie: cel wprowadzenia spornych przepisów oraz ich treść. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w art. 5 ust. 2 ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych, w świetle standardów techniki legislacyjnej (zwłaszcza w zakresie prawa podatkowego), ustawodawca prawidłowo wyraził swoją „intencję”. Zgadzam się z NSA, że na tak postawione pytanie odpowiedź musi być negatywna. Nie można zabiegami wykładni pozajęzykowych ratować określoności, czyli wymaganej precyzji przepisów. W tak ważkiej kwestii jak zakres podmiotowy regulacji nie powinno być wątpliwości. Tymczasem dwulinijkowy fragment art. 5 ust. 2 zdanie drugie niemal od razu doczekał się wyjaśnień w interpretacji ogólnej ministra finansów (sic!).

Poszukiwanie znaczenia słów i zwrotów „podatników zależnych”, „podatników współzależnych” lub „jednego podmiotu lub grupy podmiotów powiązanych ze sobą” może oczywiście odbywać się w ramach wykładni systemowej przez odniesienie się do ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, tak jak wskazano w zdaniu odrębnym. Jednak w moim przekonaniu, ze względu na charakter tych przepisów (zakres podmiotowy), jest to niedopuszczalne. Potwierdza to także wadliwość konstrukcji tych przepisów, skoro trzeba sięgać po inne niż językowa metody wykładni.

Warto też zauważyć, że obowiązuje zasada rozstrzygania wątpliwości interpretacyjnych na korzyść podatnika, a takie w tym wypadku istnieją. 

]]


MF będzie ostrzegało firmy zagrożone nieświadomym udziałem w karuzeli VAT

May 07 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Cybulski wyjaśnił podczas wtorkowego spotkania z dziennikarzami, że resort finansów ma świadomość, iż świat idzie do przodu, przestępstwa podatkowe są coraz bardziej wyrafinowane, a karuzele VAT coraz bardziej skomplikowane. To dotyka także uczciwe firmy, które po prostu chcą zajmować się swoją działalnością, a nie weryfikacją kontrahentów.

"Wydaje nam się, że w tym przypadku powinniśmy wyjść naprzeciw przedsiębiorcom i w duchu Konstytucji dla Biznesu (...), chcemy zaproponować nowe rozwiązanie, można powiedzieć przełomowe, oparte o doświadczenia chociażby Holandii, czy Wielkiej Brytanii, a więc Program Ostrzegania Przedsiębiorców" - powiedział Cybulski.

Jak wyjaśnił, fiskus będzie informował, czy firma jest w grupie ryzyka, jeśli chodzi o uczestniczenie w karuzeli VAT. "Na podstawie naszych analiz (...) możemy informować przedsiębiorcę, że funkcjonuje w grupie ryzyka i możemy również zaproponować jakieś mechanizmy, które pozwolą na to, żeby to ryzyko było zminimalizowane" - powiedział.

Zdaniem Cybulskiego będzie to duża miana jakości w relacjach między fiskusem a firmami, które skarżą się, iż padają ofiarami oszustów organizujących karuzele VAT-owskie, bowiem nie miały możliwości zweryfikowania, czy uczestniczą w takim procederze.

Dyrektor departamentu nadzoru nad kontrolami w MF Marcin Kopczyk powiedział, że algorytmy resortu finansów pozwalają na taką analizę danych, że każdego dnia odkrywane są nowe, bardzo zaawansowane schematy wyłudzeń VAT. "W tej chwili jesteśmy w stanie często wykryć karuzele VAT niemal w czasie rzeczywistym. Algorytmy pozwalają na zweryfikowanie, czy w przypadku danego podmiotu istnieje bardzo duże ryzyko udziału w łańcuchu karuzelowym" - powiedział Kopczyk.

Wytłumaczył, że dla uczciwego przedsiębiorcy ryzyko udziału w takim mechanizmie jest bardzo niebezpieczne, a procedura ustalania, czy brał on w tym udział świadomie, czy nie, jest bardzo uciążliwa.

"To co my chcemy wprowadzić w oparciu o ogromne możliwości analityczne, które w tej chwili posiadamy, to działanie wyprzedzające - ostrzeżenie konkretnego przedsiębiorcy (...) o konkretnym ryzyku, w przypadku konkretnych transakcji z określonymi kontrahentami" - poinformował. Zapewnił, że będzie się to odbywało na tyle szybko, że dana firma powinna zostać ostrzeżona na najwcześniejszym możliwym etapie, jeszcze zanim "karuzela zacznie na szerszą skalę działać".

Dyrektor przypomniał, że resort finansów ma dane z ponad 7 mld faktur sprzedażowych oraz z ponad 9 mld 250 mln rekordów z systemu STIR (o przelewach bankowych - PAP). "To dane, które dają nam informacje i tą informacją chcemy się podzielić" - podkreślił.

Zastrzegł, że MF nie chce ingerować w procesy gospodarcze, ale chciałoby zarekomendować zastosowanie mechanizmu, który doprowadzi do tego, iż dana transakcja będzie bezpieczna. Kopczyk poinformował, że KAS będzie proponował firmom wykorzystanie podzielonej płatności w VAT, która gwarantuje, że przedsiębiorca dochował należytej staranności. Dyrektor dodał, że firma, która uzyska ostrzeżenie o ryzyku udziału w transakcji karuzelowej i zastosuje podzieloną płatność, nie poniesie żadnych negatywnych konsekwencji.

"Z jednej strony nie będzie brała udziału w karuzeli (...), a z drugiej strony nie poniesie negatywnych skutków gospodarczych, bowiem nie będzie musiała zrezygnować z transakcji z danym kontrahentem" - powiedział. Dodał, że rozwiązanie jest oparte o rekomendacje Komisji Europejskiej, która wskazuje, że administracje podatkowe poszczególnych krajów powinny podjąć działania w celu informowania biznesu w sposób najbardziej szeroki o istniejącym ryzyku.

"Przewidujemy, że w ciągu kilku tygodni przedsiębiorcy powinni zacząć otrzymywać takie informacje" - wyjaśnił. Zaznaczył, że to nie będzie skala masowa, ostrzeżenia będą kierowane tylko do tych firm, co do których będzie pewność o uczestniczeniu w karuzeli. Według niego mowa jest raczej o setkach tego typu informacji, a nie tysiącach.

Dodał, że ostrzeżenia będą przekazywane w formie listów, co administracji daje gwarancję doręczenia informacji. Kopczyk wyjaśnił, że fiskus w ostrzeżeniu nie może wskazać wszystkich firm biorących udział w łańcuchu transakcji - ze względu na tajemnicę skarbową - ale wskaże "transakcję z konkretnym podmiotem".

"Nie będzie on wskazywany jako podmiot biorący świadomie udział w karuzeli (...), to czy jest on świadomym uczestnikiem tej karuzeli, czy nie, to jest kwestia zupełnie inna" - zaznaczył.

Kopczyk ocenił, że nowe rozwiązanie będzie kolejnym krokiem w kierunku systemowych rozwiązań, które w innych krajach doprowadziły do znacznego ograniczenia luki w VAT. Według niego "skutki dla budżetu będą bardzo poważne", niemniej teraz trudno je oszacować. Na pewno, jak zaznaczył, rozwiązanie to przyczyni się do zmniejszenia liczby kontroli.

]]


Brytyjski fiskus uderza w nielegalnych hodowców psów

May 07 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Jak czytamy na stronach internetowych fiskusa (ang. Her Majesty Customs and Revenues- HRMC) grupa zadaniowa powołana została w październiku 2015 r. po rozmowach z aktywistami prozwierzęcymi. To oni powiadomili HRMC o skandalicznych warunkach w jakich hodowane są psy, które potem są sprzedawane na „czarnym rynku”, a także przemycane za granicę (najczęściej do Irlandii).

Urzędnicy fiskusa wzięli się do pracy i ogromna skala całego procederu szybko się potwierdziła. Jak wynika z najnowszego komunikatu HRMC, urzędnicy brytyjskiej skarbówki zidentyfikowali aż 257 takich przypadków i odzyskali dla budżetu blisko 5,4 mln funtów. Niektórzy z hodowców zarabiali na tyle dużo, że po kontroli muszą dopłacić blisko pół miliona funtów.

Jak podkreślił Mel Stride sekretarz finansowy w brytyjskim ministerstwie skarbu, kwota odzyskana przez fiskusa odpowiada rocznemu wynagrodzeniu 200 przyjętych do pracy, wykwalifikowanych nauczycieli. Mel Stride zapewnił też, że walka z nielegalnymi hodowlami będzie nadal kontynuowana.

]]


Fiskus trafnie typuje, ale wpływy z kontroli ma mniejsze

May 07 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Taki obraz wyłania się z danych zebranych we wszystkich urzędach skarbowych z całej Polski i przekazanych DGP przez biuro prasowe Krajowej Administracji Skarbowej.

Część danych z raportu posłużyła do oceny poszczególnych jednostek w tegorocznym XV Rankingu urzędów skarbowych opracowanym przez naszą redakcję. Szczegółowe wyniki klasyfikacji publikowaliśmy w specjalnym dodatku, który ukazał się 26 kwietnia br. (DGP nr 82/2019). Dziś pokazujemy efekty ubiegłorocznych działań kontrolnych urzędów podległych poszczególnym izbom administracji skarbowej.

Uzyskane dane potwierdzają, że z roku na rok zmniejsza się liczba przeprowadzanych kontroli. Ten trend utrzymuje się już od kilku lat – skarbówka stawia bowiem na lepsze typowanie podatników, którzy mają być poddawani weryfikacji. Jednym z narzędzi, które skutecznie pomaga w tym fiskusowi, jest jednolity plik kontrolny. Od początku 2018 r. obowiązek comiesięcznego przesyłania JPK_VAT dotyczy wszystkich podatników, niezależnie od ich wielkości. Natomiast od 1 lipca ub.r. na żądanie fiskusa podatnicy muszą przekazywać wszystkie pozostałe struktury jednolitego pliku kontrolnego. Dzięki temu urzędy sprawdzają podatników w obszarach, w których istnieje największe ryzyko nadużyć.

Mniej kontroli, ale duża skuteczność…

W ubiegłym roku urzędy skarbowe przeprowadziły zaledwie 25,1 tys. kontroli. To prawie 2 tys. mniej niż w 2017 r. i 13,3 tys. mniej niż w 2016 r. Natomiast w zestawieniu z rokiem 2015 różnica wynosi aż 23,8 tys.

W 2018 r. najwięcej kontroli przeprowadziły urzędy podlegające izbom administracji skarbowej w Katowicach (3,4 tys.), w Warszawie (prawie 3,2 tys.) i w Poznaniu (prawie 2,4 tys.). W ubiegłym roku kontrole – mimo że mniej liczne – były bardziej trafione. Skuteczność działań urzędów skarbowych sięgnęła aż 90 proc. Taki procent kontroli przyniósł bowiem dodatkowe wpływy do budżetu. W 2017 r. skarbówka uzyskała wynik o kilka procent niższy.

W praktyce dane te oznaczają, że w ubiegłym roku tylko w 10 proc. przypadków kontroli nie stwierdzono naruszenia przepisów podatkowych.

Najlepsze pod względem typowania podatników do weryfikacji były urzędy podlegające pod izby administracji skarbowej w Warszawie i w Szczecinie. Nie stwierdziły one naruszenia przepisów podatkowych w zaledwie 8 proc. przypadków wszczętych kontroli.

…za to spadły wpływy do kasy państwa

Statystyka pokazuje też, że wraz ze spadkiem liczby kontroli zmniejszyły się wpływy do budżetu państwa. Były one niższe o ok. 600 mln zł niż rok wcześniej i wyniosły niespełna 4,5 mld zł.

Rekordowy pod względem finansowym był 2017 r. z wynikiem prawie 5,1 mld zł. To był przełomowy moment, jeśli chodzi o efekty kontroli podatkowych. Na tak dobry rezultat finansowy mogło mieć wpływ to, że od 1 marca 2017 r. urzędy skarbowe otrzymały dodatkowe zadania i zostały włączone do nowej, bardziej scentralizowanej struktury Krajowej Administracji Skarbowej.

Kolejny, pełny rok działania w KAS już nie przyniósł aż takich wpływów. W 2018 r. na każdą kontrolę pozytywną średnio przypadło niespełna 199 tys. zł, kiedy w 2017 r. było to aż 216 tys. zł. Dla porównania w 2016 r. było to prawie 107 tys. na kontrolę pozytywną (w sumie 3,5 mld zł), a w 2015 r. 75 tys. na kontrolę pozytywną (w sumie niecałe 3,1 mld zł).

Ubiegłoroczne 4,5 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu to efekt wydanych decyzji, wpłat dokonanych w związku z kontrolami oraz złożonych korekt (w tym dokonywanych na skutek zawiadomienia o zamiarze wszczęcia kontroli).

Liderem pod względem wyników finansowych kontroli były stołeczne urzędy skarbowe. Pozyskały one dodatkowo dla budżetu kwotę 1,6 mld zł, uzyskując średnio 552 tys. zł na kontrolę pozytywną. Najlepszy był II Mazowiecki US w Warszawie, który – jako wyspecjalizowany – zajmuje się tylko większymi podatnikami. Uzyskał on dodatkowy przypis na kwotę prawie 313 mln zł (średnio prawie 3,3 mln zł na każdą kontrolę pozytywną).

Skuteczna egzekucja, lecz wolniejsza windykacja

Lepiej niż rok wcześniej urzędy skarbowe wypadły pod względem skuteczności egzekucji, ale gorzej jeśli chodzi o czas podejmowania działań windykacyjnych.

W 2018 r. liczba tytułów wykonawczych załatwionych do liczby tytułów do załatwienia wyniosła 45 proc. we wszystkich jednostkach. Rok wcześniej było to 43 proc., a dwa lata wcześniej udało się załatwić 46 proc. tytułów.

W tej kategorii najlepsze okazały się urzędy skarbowe podległe IAS w Opolu i Gdańsku (53 proc.). Najsłabsze były natomiast urzędy podlegające IAS w Rzeszowie (37 proc.).

Urzędy skarbowe wolniej niż rok wcześniej podejmowały działania windykacyjne. Średni czas, liczony od daty, kiedy możliwe jest podjęcie działań windykacyjnych do momentu wystawienia upomnienia lub tytułu wykonawczego, wynosił 37 dni. W dwóch poprzednich latach urzędy skarbowe potrzebowały na to o 7 dni mniej.

W 2018 r. pod względem szybkości działań egzekucyjnych wyróżniły się urzędy skarbowe podległe izbie białostockiej (średnio 24 dni). Najwięcej czasu na podjęcie egzekucji potrzebowały natomiast jednostki podległe izbie w Poznaniu (średnio 53 dni).

Podatników przybywa, liczba pracowników maleje

Dane pokazują też, że z roku na rok maleje liczba pracowników w urzędach skarbowych, natomiast przybywa podatników do obsługi.

W ubiegłym roku liczba etatów we wszystkich 400 urzędach skarbowych wynosiła 34,5 tys., a podatników było prawie 19 mln. Rok wcześniej na 35,2 tys. pracowników przypadało niespełna 18,13 mln podatników. Z kolei w 2016 r. niespełna 17,9 mln podatników obsługiwało 35,6 tys. pracowników urzędów skarbowych.

]]


Uchwałę jednostka zaewidencjonuje w księgach roku bieżącego

May 06 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Ustawa o rachunkowości nie precyzuje terminu podziału zysku lub pokrycia straty, wskazuje jedynie, że nie można tego dokonać bez wcześniejszego zatwierdzenia rocznego sprawozdania finansowego. Rozliczenie wyniku finansowego jest zatem możliwe dopiero po zatwierdzeniu sprawozdania finansowego jednostki przez organ zatwierdzający, przy czym w przypadku jednostek, których sprawozdanie zgodnie z art. 64 ust. 1 u.r. wymaga poddania badaniu, zatwierdzenie sprawozdania finansowego nie może nastąpić wcześniej niż przed wydaniem przez biegłego rewidenta opinii o tym sprawozdaniu bez zastrzeżeń lub z zastrzeżeniami. Podział lub pokrycie wyniku finansowego netto, bez spełnienia tego warunku, jest nieważny z mocy prawa.

Jeżeli sprawozdanie finansowe zostało już zatwierdzone, to organ zatwierdzający – w zależności od tego, czy jednostka wypracowała zysk, czy poniosła stratę – podejmuje odpowiednio decyzję o sposobie podziału zysku lub pokrycia straty. Decyzja ta przybiera zwykle formę uchwały podjętej przez organ zatwierdzający. Zapisy księgowe, które dotyczą zatwierdzenia sprawozdania finansowego za rok ubiegły oraz rozliczenia wyniku finansowego za rok ubiegły, są ujmowane w księgach rachunkowych roku, w którym organ zatwierdzający jednostki podjął decyzje (uchwały) w tym zakresie. W rezultacie zapisy księgowe dotyczące zatwierdzenia sprawozdania finansowego oraz rozliczenia wyniku finansowego są ujmowane zasadniczo w księgach roku obrotowego następującego po roku obrotowym, którego dotyczy zatwierdzone sprawozdanie finansowe jednostki.

Spółki osobowe i firmy osób fizycznych

Sposób rozliczenia wyniku finansowego powinien uwzględniać postanowienia umowy spółki oraz przepisy odpowiednich ustaw, które określają zasady funkcjonowania danego podmiotu. W przypadku spółki cywilnej zasady udziału wspólników w zyskach i stratach określają art. 860–875 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. ‒ Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1025 ze zm.; dalej: k.c.). Z kolei w przypadku spółek osobowych prawa handlowego o zasadach tych decydują odpowiednie przepisy ustawy z 15 września 2000 r. ‒ Kodeks spółek handlowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 505; dalej: k.s.h.).

W przypadku przedsiębiorstw prowadzonych przez osobę fizyczną oraz w formie spółek osobowych (tj. osobowej spółki cywilnej oraz spółki osobowej prawa handlowego, z wyłączeniem spółki komandytowo-akcyjnej) rozliczeniu podlega wynik finansowy brutto (a nie wynik finansowy netto). Wynika to z faktu, że podatnikami podatku dochodowego od osób fizycznych nie są wymienione spółki, ale wspólnicy tych spółek. Dlatego w księgach rachunkowych tych jednostek nie zarachowuje się zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą i nie odprowadza się tych zaliczek w imieniu wspólników na konto urzędu skarbowego. Po zakończeniu roku każdy wspólnik we własnym zakresie ustala i rozlicza podatek dochodowy od wszystkich swoich dochodów (nie tylko tych związanych z daną spółką), co wyklucza ewidencjonowanie tego podatku w księgach rachunkowych spółki. Podobnie jest w przypadku przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną, który – z uwzględnieniem przysługujących ulg ‒ rozlicza w rocznym zeznaniu podatkowym podatek dochodowy od wszystkich swoich dochodów, nie tylko tych firmowych.

CAŁY ARTYKUŁ DOSTĘPNY JEST NA EDGP>>>

]]


Integracja prawników: Wydatki na spotkania nie są kosztem

May 06 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Prawnik, którego dotyczył wyrok, planował uczestniczyć w spotkaniach integracyjnych organizowanych przez samorządy zawodowe doradców podatkowych, adwokatów i radców prawnych. Każda taka impreza miała być odpłatna. Wiązałaby się m.in. ze wspólnym zwiedzaniem miejscowości, zajęciami sportowymi, grami czy wspólnymi posiłkami. Doradca uważał, że opłaty za uczestnictwo w spotkaniach pomniejszą przychód z prowadzonej działalności. We wniosku o interpretację przekonywał, że w trakcie wyjazdów wymieni się doświadczeniem zawodowym z innymi prawnikami, nawiąże nowe kontakty i zyska szansę na zlecenia w innych miejscowościach. Wszystko to przełoży się na zwiększenie jego przychodów – podkreślał. Nie przekonał jednak dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Ten był zdania, że wydatki doradcy na integrację z kolegami po fachu mają charakter reprezentacyjny, nie można ich więc odliczyć od przychodu (art. 23 ust. 1 pkt 23 ustawy o PIT).

Dyrektor KIS nawiązał do wyroku NSA z 17 czerwca 2013 r. (sygn. akt II FSK 702/11). Wynika z niego, że reprezentacja to każde działanie skierowane do istniejących lub potencjalnych kontrahentów w celu budowania korzystnego wizerunku. Zdaniem dyrektora KIS taki właśnie charakter ma uczestnictwo w spotkaniach integracyjnych specjalistów, gdzie każdy z nich będzie chciał w jak najlepszy sposób zaprezentować swoje umiejętności zawodowe.

Doradca podatkowy zaskarżył interpretację do szczecińskiego WSA. Zwrócił uwagę, że nie bierze udziału w spotkaniach integracyjnych po to, by budować swój wizerunek, lecz aby pozyskać nowe kontakty do osób z branży, z którymi mógłby nawiązać współpracę. – To oznacza, że nie ma mowy o wydatkach reprezentacyjnych – twierdził.

WSA zgodził się jednak z fiskusem. Zdaniem sądu związek pomiędzy wydatkami na integrację prawników a ich przychodem firmowym jest zbyt odległy. W ślad za fiskusem uznał też, że spotkania specjalistów mają charakter reprezentacyjny, zatem nie mogą być kosztami uzyskania przychodu.

Wyrok jest nieprawomocny.

ORZECZNICTWO

Wyrok WSA w Szczecinie z 10 kwietnia 2019 r., sygn. akt I SA/Sz 1023/18. 

]]