Kanał RSS: Gazeta Prawna - Podatki i rachunkowość

Logotyp serwisu informacyjnego

Publikowany przez serwis informacyjny Gazeta Prawna
Adres kanału RSS http://podatki.gazetaprawna.pl/rss.xml
Data ostatniej aktualizacji03.23.2019

Podatek od czynności cywilnoprawnych. Czyli jakich?

Marz 15 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Sprawa dotyczyła małżeństwa, które sfinansowało remont w mieszkaniu należącym do rodziców jednego z małżonków. Para zamierza wykupić mieszkanie. W porozumieniu z rodzicami ustalono, że w momencie zakupy obecnie właściciele mieszkania zwrócą małżeństwo nakłady poniesione na remont, który przyczynił się do zwiększenia wartości nieruchomości. Wnioskodawca miał wątpliwości, czy od takiej transakcji zobligowany jest do zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnych. Jak twierdził, otrzymana kwota nie stanowi żadnego przysporzenia majątkowego, a jedynie zwrot poniesionych kosztów remontu budynku, w wyniku którego wartość budynku rodziców uległa podwyższeniu. Szef Krajowej Administracji Skarbowej przyznał rację wnioskodawcy i zwrócił uwagę na okoliczności, w których konieczna jest zapłata PCC.

Te wymienione są w ustawie z dnia 9 września 2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych. Zgodnie z treścią aktu, podatek ten należy uiścić od następujących czynności:

umowy sprzedaży oraz zamiany rzeczy i praw majątkowych,umowy pożyczki pieniędzy lub rzeczy oznaczonych tylko co do gatunku, umowy darowizny – w części dotyczącej przejęcia przez obdarowanego długów i ciężarów albo zobowiązań darczyńcy,umowy dożywocia,umowy o dział spadku oraz umowy o zniesienie współwłasności – w części dotyczącej spłat lub dopłat,ustanowienie hipoteki, ustanowienie odpłatnego użytkowania, w tym nieprawidłowego, oraz odpłatnej służebności,umowy depozytu nieprawidłowego,umowy spółki.

Jak dodano w interpretacji, PCC należy opłacić także w przypadku zmiany powyższych umów, jeżeli powodują one podwyższenie podstawy opodatkowania podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Co istotne, kwalifikacji określonej czynności prawnej, a w konsekwencji o jej podleganiu opodatkowaniu tym podatkiem decyduje jej treść, a nie nazwa umowy. „Tym samym, jeżeli strony zawierają umowę i układają stosunki w jej ramach w określony sposób, to dla oceny czy powstanie obowiązek podatkowy w podatku od czynności cywilnoprawnych, w związku z dokonaniem wskazanej w ustawie czynności, miarodajne będą rzeczywiste prawa i obowiązki stron tej umowy pozwalające na ich kwalifikacje pod względem prawnym” – czytamy w interpretacji.

W opinii Szefa KAS, porozumienie zawarte między wnioskodawcą a jego rodzicami nie przybrało postaci którejkolwiek z czynności ustawowo podlegającej PCC. W związku z powyższym, wnioskodawca nie musi odprowadzać podatku.

„Brak opodatkowania dokonanej czynności podatkiem od czynności cywilnoprawnych nie wynika z faktu, że zwrot pieniędzy nie stanowi żadnego przysporzenia majątkowego, lecz z faktu, że czynność, na podstawie której dokonano zwrotu nie została wymieniona w katalogu czynności opodatkowanych podatkiem od czynności cywilnoprawnych” – zaznacza KAS.

Interpretacja indywidualna ws. skutków podatkowych zwrotu poniesionych nakładów na remont budynku, będącego własnością rodziców (sygn.. 0111-KDIB2-2.4014.298.2018.2.SK)

]]


Kursy na prawo jazdy mogą podrożeć

Marz 14 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Wyrok zapadł wprawdzie w sprawie jednej z niemieckich szkół jazdy, ale może mieć też znaczenie dla rozliczeń w naszym kraju. W Polsce przyjęło się bowiem, że kursy na prawo jazdy kategorii B, C, D i E są usługami kształcenia lub przekwalifikowania zawodowego, które są wolne od VAT (wyjątek dotyczy kursów na prawo jazdy kategorii A niezbędnych motocyklistom).

Fiskus przyznaje też, że uzyskanie uprawnień do kierowania pojazdami jest obecnie jednym z podstawowych wymogów, jakie stawia się kandydatom do pracy na różne stanowiska, co potwierdza m.in. interpretacja dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z 19 listopada 2015 r., nr ILPP3/4512-1-140/15-4/JO oraz odpowiedź byłego wiceministra finansów Macieja Grabowskiego udzielona 21 kwietnia 2011 r. na pytania senatorów.

Niewykluczone, że ta właśnie wykładnia będzie musiała być zmieniona, bo TSUE orzekł, że nauka prowadzenia samochodu nie jest tym samym co kształcenie powszechne lub wyższe. Nie korzysta więc ze zwolnienia z VAT.

ORZECZENIEWyrok TSUE z 14 marca 2019 r., sygn. akt C-449/17

]]


Piwo z małą ilością słodu to też piwo. Polskie browary znowu wygrywają przed TSUE

Marz 14 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Zapadł on w sprawie jednego z niewielkich polskich browarów. Trybunał uznał, że ważne jest, jak trunek smakuje i wygląda. Dopóki zachowa najważniejsze cechy piwa (jego smak, pienistość), dopóty fiskus nie powinien kwestionować rozliczeń akcyzowych.

– Nie jestem przekonany, czy z wyroku ucieszą się konsumenci, bo na rynku może się teraz pojawić wiele wyrobów, które niekoniecznie kojarzylibyśmy z piwem – komentuje Radosław Maćkowski, doradca podatkowy w MVP TAX.

Zwraca uwagę na to, że TSUE całkowicie odszedł nie tylko od dotychczasowej wykładni, prezentowanej przez polskie sądy administracyjne, ale też od wielowiekowej, europejskiej tradycji piwowarskiej. Ekspert przypomina, że bawarskie Prawo Czystości Piwa z XVI w. zakładało wykorzystanie przy produkcji tylko czterech składników (wody, słodu, chmielu i drożdży).

Wyrokiem zaskoczony jest również Zbigniew Sobecki, ekspert podatkowy w KPMG w Polsce. Przewiduje, że po tym wyroku pojawi się na rynku wiele nowych wyrobów o bardzo konkurencyjnej cenie.

– Dopóki zachowają one najważniejsze cechy piwa, dopóty w świetle wyroku TSUE fiskus nie powinien tego kwestionować. Pytanie jednak, kto będzie oceniał cechy takich trunków? Kiperzy? Klienci? I czy rynek naprawdę jest gotowy na taką rewolucję? – komentuje Zbigniew Sobecki.

Kuszące oszczędności

Pomysł na akcyzowe oszczędności powstał kilka lat temu. Niewielkie browary zaczęły zastępować słód w piwie innymi składnikami, np. syropem glukozowym, maltozowym, grysem kukurydzianym. Deklarowały, że wychodzą w ten sposób naprzeciw gustom klientów.

Nie bez znaczenia były jednak także inne czynniki. Syropy są tańsze niż słód, a dzięki ich użyciu napój głębiej odfermentowuje. Mówiąc prościej, z ekstraktu uzyskuje się więcej alkoholu, a konsument otrzymuje tańsze i mocniejsze piwo.

Powstał jednak problem, czy to nadal jest jeszcze piwo, czy już napój fermentowany. Stawka akcyzy na piwo jest bowiem relatywnie niska i wynosi 7,79 zł od hektolitra gotowego wyrobu na 1 stopień Plato (art. 94 ust. 4 ustawy o podatku akcyzowym). Dla porównania akcyza od napojów fermentowanych (np. wina, sake, wermutu) wynosi nieporównanie więcej – 158 zł od 1 litra wyrobu.

Na dodatek napoje fermentowane muszą być opatrzone banderolą.

Fiskus na straży smaku

Organy podatkowe uznały, że takie trunki to już nie piwo, tylko napoje fermentowane. Powoływały się m.in. na Nomenklaturę Scaloną będącą załącznikiem do rozporządzenia Rady (EWG) nr 2658/87 z 23 lipca 1987 r. (Dz.Urz. UE L 2004 nr 327 ze zm.).

Odwoływali się również do Not Wyjaśniających do Zharmonizowanego Systemu Oznaczania i Kodowania Towarów. Wynika z nich, że ”piwo otrzymuje się w wyniku fermentacji roztworu przygotowanego ze słodowanego jęczmienia lub pszenicy, wody i (zazwyczaj) chmielu„.

Co więcej, rację przyznawały fiskusowi sądy administracyjne, czego przykładem wyroki NSA z 11 października 2017 r. (sygn. akt I GSK 1948/15) i z 24 maja 2016 r. (sygn. akt I GSK 1507/14).

Dodatkowo potem spory przeniosły się na wokandę sądów powszechnych. Chodziło o to, czy szukający oszczędności przedsiębiorcy popełnili przestępstwo karnoskarbowe. Jedna z takich spraw trafiła ostatecznie do TSUE.

Jaki to trunek

Browar produkował piwo, w którym słód stanowił tylko 7 proc. zawartości. Producent uważał jednak, że jest to piwo, a na dowód powołał się na uzyskaną we Francji wiążącą informację taryfową. Wynikało z niej, że dla celów podatkowych jego napój należy traktować jako piwo. W Polsce jednak browar został oskarżony o naruszenie dwóch przepisów kodeksu karnego skarbowego. Uznano, że podał nieprawdę w składanych deklaracjach (czyli naruszył art. 56 k.k.s.) oraz nie oznaczył wyrobu akcyzowego banderolą mimo takiego obowiązku (art. 63 k.k.s.). Za naruszenie obu przepisów producentowi groziła wysoka grzywna (do 720 stawek dziennych) oraz nawet 2 lata więzienia.

Wątpliwości w tej sprawie nabrał Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim i dlatego zadał pytanie TSUE.

Bez zakazu dodatków…

Trybunał orzekł, że rację ma przedsiębiorca, a nie polski fiskus. Odwołał się do swojego utrwalonego już orzecznictwa (np. wyroku z 12 maja 2016 r., sygn. akt C-532/14), z którego wynika, że najważniejsze są obiektywne cechy i właściwości napoju. Nie jest więc istotna minimalna zawartość słodu, bo nic o niej nie mówi Nomenklatura Scalona – podkreślił TSUE.

Zwrócił uwagę, że Nota Wyjaśniająca do pozycji 2203 Nomenklatury Scalonej mówi, iż do przygotowania brzeczki piwnej można użyć pewnej ilości niesłodowanych zbóż i nie ma wymogu, aby było ich mniej niż składników słodowych. Nie ma też nigdzie zakazu dodawania syropu glukozowego do brzeczki.

Trunek przygotowany przez polskiego przedsiębiorcę powinien być więc traktowany jak piwo dopóty, dopóki jego ”obiektywne cechy i właściwości odpowiadają obiektywnym cechom i właściwościom piwa„ – orzekł unijny trybunał.

…ale musi się pienić

Radosław Maćkowski zwraca jednak uwagę, że choć TSUE zgodził się na zastępowanie słodu innymi składnikami, to jednak podkreślił, że piwo musi zachować obiektywne cechy piwa, np. odpowiednio się pienić.

– To wszystko będzie jeszcze podlegać weryfikacji. Powstaje więc pytanie, czy decydujący okaże się gust urzędników, czy upodobania zwykłego konsumenta – zauważa ekspert. Niewątpliwie jednak – jego zdaniem – niektóre browary produkujące wyroby piwopodobne zyskały poważny argument, by starać się o wznowienie prawomocnie zakończonego postępowania w ich sprawach i odzyskanie nadpłaconej akcyzy. 

Dobra passa dla browarów

To już kolejna wygrana polskich browarów przed TSUE. W ubiegłym roku, 17 maja, trybunał orzekł korzystnie w sprawie Kompanii Piwowarskiej (sygn. akt C-30/17).

Obie sprawy znacząco się różnią. W rozstrzygniętej wczoraj trybunał oceniał, czy piwo z minimalną zawartością słodu jest nadal piwem, czy już napojem fermentowanym.

Takich wątpliwości nie było w ubiegłorocznej sprawie. Wtedy chodziło o to, czy dosłodzenie gotowego piwa syropem, cukrem, miodem bądź aromatami wpływa na podstawę opodatkowania, a tym samym na stawkę akcyzy. TSUE uznał, że stanowisko polskiego fiskusa prowadziło de facto do opodatkowania nie tylko alkoholu, ale i cukru, miodu itp.

Komisja Europejska chce jednak położyć kres takiej wykładni. Dlatego już kilka dni po wydaniu ubiegłorocznego wyroku opublikowała projekt nowelizacji dyrektywy, zakładający zmianę przepisów. Mają być one przyjęte do końca czerwca br.

orzecznictwo

Wyrok TSUE z 13 marca 2019 r., sygn. akt C-195/18.

]]


Rejestr podatników VAT, czyli dane na wyciągnięcie ręki

Marz 14 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Już niebawem weryfikacja potencjalnego partnera biznesowego będzie prostsza. Krajowa Administracja Skarbowa zajmie się tworzeniem wykazu przedsiębiorców zarejestrowanych jako podatnicy VAT. Dostęp do takiej listy ma być bezpłatny, a dzięki sprawdzaniu kontrahentów, zgodnie z celem projektodawcy, zmniejsza się ryzyko udziału w karuzelach VAT. Wykaz będzie prowadzony przez szefa KAS na stronie BIP Ministerstwa Finansów. Dostęp do danych zawartych w wykazie będzie możliwy także za pośrednictwem systemu teleinformatycznego Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.

Kto trafi na listę?

Dane z tzw. czarnej listy podatników, czyli podmiotów wobec których organ nie dokonał rejestracji lub którzy zostali wykreśleni z rejestru jako podatnicy VAT zostaną przeniesione do wspólnego rejestru. Znajdą się w nim bowiem także dane podatników, wobec których rejestracja jako podatników VAT została przywrócona. W wykazie znajdą się również dane podmiotów będącymi czynnymi podatnikami VAT i tych, którzy są zwolnieni z tego podatku.

„Stworzenie jednej bazy zawierającej wszystkie informacje o statusie podatników VAT ułatwi i przyśpieszy proces wyszukiwania danych o podmiotach zawartych w tym wykazie przez zainteresowanych kontrahentów”- czytamy w uzasadnieniu projektu.

Jakie dane znajdziemy w rejestrze?

Korzystający z wykazu podatnicy będą mieli dostęp do informacji o aktualnym statusie rejestracji kontrahentów na wybrany dzień za pomocą określonego kryterium dostępu, tj. po numerze NIP lub fragmencie nazwy (nazwiska) wyszukiwanego podmiotu. Jednocześnie będą mogli prześledzić całą historię rejestracji kontrahentów do celów VAT, która obejmie 5 lat wstecz. Możliwe będzie również sprawdzanie podmiotów w wykazie przez podatników w sposób masowy, co przyspieszy procedury weryfikacji kontrahentów. Ponadto, podatnicy zyskają dostęp do rachunków bankowych potencjalnych partnerów.

„W związku z tym rozszerzono dane nieobjęte tajemnicą skarbową również o numery tych rachunków, otworzonych w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą” – czytamy w uzasadnieniu.

Ujawnienie numerów kont bankowych wiąże się także z nowymi sankcjami dla vatowców…

Płatność tylko na rachunek, który znajduje się w wykazie

Nowela wprowadza obowiązek dokonywania płatności wyłącznie na rachunek wskazany w rejestrze. Założono również odpowiedzialność solidarną nabywcy w przypadku zapłaty przez niego należności na rachunek inny niż rachunek dostawcy zawarty w wykazie, ale tylko do kwoty podatku VAT, związanego z konkretną dostawą towarów lub świadczeniem usług. Regulacje te będą dotyczyły wyłącznie płatności przekraczających 15 tys. zł. Podatnik będzie narażony na sankcje, jednak dopiero od 1 stycznia 2020 roku. Można będzie jednak ich uniknąć. Przewidziano możliwość uwolnienia się od tych konsekwencji pod warunkiem, że podatnik złoży zawiadomienie o zapłacie należności na rachunek spoza wykazu do naczelnika urzędu skarbowego właściwego dla wystawcy faktury w ciągu 3 dni od dnia zlecenia przelewu. Eksperci nie kryją wątpliwości co do skuteczności takiego zapisu w ustawie.

- Problem w tym, że w samym wykazie nie jest planowane umieszczenie informacji o urzędzie skarbowym właściwym dla danego podatnika. W związku z tym przygotowanie stosownego zawiadomienia oraz ustalenie właściwego urzędu, do którego złożyć należy pismo będzie wymagało dodatkowej pracy działów księgowych i podatkowych przedsiębiorców – wskazuje Przemysław Grzanka, doradca podatkowy w PwC.

Odpowiedzialność solidarna będzie również wyłączona w przypadku, gdy podatnik dokona zapłaty z zastosowaniem mechanizmu podzielonej płatności.

Ukryte koszty?

- Nowe ułatwienia mogą się wiązać z nowymi obowiązkami podatników celem wykazania należytej staranności. Przykładowo pytaniem otwartym pozostaje, czy podatnik celem wykazania tego, że zweryfikował swojego kontrahenta powinien prześledzić całą historię jego rejestracji do celów VAT z nowego wykazu obejmującą 5 lat oraz czy powinien dokumentować potwierdzenie weryfikacji w wykazie na dzień wystawienia faktury, nabycia towaru lub usługi od kontrahenta czy też momentu składania przez samego podatnika deklaracji VAT – mówi doradca podatkowy z PwC.

Wątpliwości budzi także kwestia ewentualnych kosztów, które może ponieść podatnik chcący dokonać masowej weryfikacji podmiotów znajdujących się na liście.

- Tego rodzaju weryfikacja wymagać będzie dodatkowych rozwiązań IT. Takie rozwiązania wymagać będą wprowadzenia narzędzi umożliwiających eksport danych z systemów księgowych podatników, komunikacji z wykazem fiskusa, złożenia stosowanych zapytań oraz przedstawienia ich rezultatów w formie przystępnej dla zwykłego użytkowania, co będzie się wiązać z dodatkowymi kosztami dla podatników – dodaje ekspert.

]]


Sejmowa komisja finansów za nowelą ustawy o wymianie informacji podatkowych

Marz 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Komisja przyjęła projekt wraz z poprawkami, głównie redakcyjnymi, przygotowanymi głównie przez sejmowych legislatorów. Projekt dostosowuje polskie przepisy do regulacji unijnych. Nie obyło się bez kontrowersji.

Ożywiona dyskusja dotyczyła zawartego w jednym z przepisów sformułowania "(...) raportująca instytucja finansowa wie albo ma powody sądzić (...)". Zastrzeżenie do niego wyrazili sejmowi legislatorzy twierdząc, że jest ono "dość kolokwialne".

Włodzimierz Nykiel (PO-KO) mówił, że unijna dyrektywa obowiązuje przede wszystkim co do celu i skutku, a nie powinna być przepisywana żywcem. "Nic nie zwalnia projektodawcy aktu prawnego z obowiązku przyzwoitego języka polskiego, ujęcia tego po polsku. (...) Nie można przypisać instytucji, organowi, cech człowieka (...) Nie możemy mówić, że instytucja +sądzi+" - tłumaczył poseł.

Zdanie Nykiela podzielił Tadeusz Cymański (PiS) tłumacząc, że "ten głos jest konstruktywny, a nie polityczny". "Ja podzielam wątpliwości (...) Stać na lepsze sformułowanie" - ocenił. Według niego przepis można poprawić i lepiej wyrazić jego intencje.

Zapisu bronił Jerzy Gosiewski (PiS) wyjaśniając, że sporne pojęcie jest ogólne. Natomiast Krystyna Skowrońska (PO-KO) zaznaczyła, że każde postępowanie ma być udokumentowane - "nie ma mieć powodów, tylko twarde dokumenty". Zarzuciła ministerstwu, że wykazuje dziwny upór.

Wiceminister finansów Filip Świtała mówił, że zapis projektu prawidłowo wdraża przepisy dyrektywy, a takie sformułowanie już w prawie funkcjonuje. Zapewnił, że nie upiera się dlatego, żeby być upartym, albo żeby wykazać wyższość. Zadeklarował, że resort finansów przyjrzy się jeszcze raz tekstowi projektu w tym zakresie. Zaznaczył jednak, że cel zapisu jest taki, "aby zostawić pewną niepewność i swobodę dla banku, żeby decydował, czy rzeczywiście wszystko jest absolutnie w porządku".

Kolejne kontrowersje wywołała informacja przewodniczącego komisji Andrzeja Szlachty (PiS), który powiedział, że Biuro Analiz Sejmowych i zespoły legislatorów uznały, iż dotychczasowa praktyka głosowania zmian w projektach jest niepotrzebna. Chodzi o przyjmowanie każdego punktu projektu, co poprzedzone jest pytaniem: "czy ktoś jest przeciw wobec przyjęcia zmiany".

"Komisja nie może nie przyjmować poszczególnych artykułów projektu. (...) Taka informacja została skierowana do wszystkich przewodniczących komisji" - tłumaczył Szlachta. Dodał, że zgodnie z informacją legislatorów wyrzucanie poszczególnych zmian z projektu byłoby niejako naruszeniem autonomii wnioskodawcy.

Magdalena Kochan (PO-KO) wyraziła przekonanie, że taka interpretacja oznacza, iż Sejm przestaje być ustawodawcą. "Ja się z tym głęboko nie zgadzam. To bardzo poważna sprawa" - mówiła. Jej zdaniem interpretacja taka narusza ustawę o pełnieniu mandatu posła i senatora. "To jest w tej chwili walka o to, po co nas wybrano do Sejmu" - oświadczyła.

Szlachta zaznaczył, że to nie jego interpretacja, tylko biura legislacyjnego. "Posłowie mogą zgłaszać poprawki" - podkreślił.

Sejmowi legislatorzy tłumaczyli, że chodzi o to, aby nie głosować sprzeciwu do treści fragmentu projektu, zmiany albo artykułu. Niemniej każdy może złożyć poprawkę skreślającą cały artykuł, bądź wprowadzającą zmianę. Poinformowano, że przyjęcie sprzeciwu mogłoby prowadzić do usunięcia całego fragmentu - powstania dziur w przepisach. "Tą interpretacją nie są w żaden sposób ograniczone prawa państwa posłów" - tłumaczyli.

Do dyskusji wtrąciła się Krystyna Skowrońska (PO), która oceniła, że "pozwolono skandalicznie na złamanie regulacji związanych z regulaminem prac sejmowych". Kiedy po chwili posłanka wtrąciła się bez udzielenia jej głosu, Szlachta zauważył, że to ona bez przerwy łamie regulamin. "Dzisiaj, w imieniny, można mi chyba trochę więcej" - odpowiedziała Skowrońska.

Do dyskusji dołączył się Cymański. "To prawda, pani jest solenizantką. Pani się rozkręca, a goście czekają. Uważam, że trochę tu luzu trzeba wprowadzić" - powiedział. Zwrócił uwagę na precyzyjne wyjaśnienia legislatorów. Złożył Krystynie Skowrońskiej życzenia wszystkiego najlepszego i "żeby się wyluzowała po prostu".

Przedstawiciel Związku Banków Polskich wskazał na konsekwencje przepisu dotyczącego oświadczeń klientów instytucji finansowych o rezydencji podatkowej. Zgodnie z nim banki musiałyby wysłać do kilku milionów klientów w terminie do 30 czerwca br. żądania złożenia odpowiednich oświadczeń. Według ZBP jest to niewykonalne, dlatego wniesiono o przedłużenie tego terminu np. o kwartał.

Wiceminister Świtała ocenił, że uwagi sektora bankowego są racjonalne. Obiecał, że MF zastanowi się nad przedłużeniem terminu o kwartał, a może dłużej.

Jak tłumaczył wcześniej Świtała podczas pierwszego czytania projektu, zmiany wynikają z konieczności dostosowania polskich przepisów do dyrektyw unijnych. Niewprowadzenie ich mogłoby skutkować wszczęciem przez KE postepowania przeciwko Polsce. Jednocześnie, jak mówił, "zmiany w zakresie wymiany informacji podatkowych mają na celu wyeliminowanie wątpliwości wobec pierwotnie przyjętych rozwiązań legislacyjnych".

Projekt przewiduje m.in. rozszerzenie uprawnień, z których korzystać mogą upoważnieni przedstawiciele właściwego organu państwa członkowskiego (czyli np. KAS) w postepowaniu w sprawie udzielenia informacji podatkowych (w innym kraju). Ma to przyczynić się do "zwiększenia operacyjnej efektywności postępowań w sprawie udzielenia informacji podatkowych".

Proponowane w projekcie zmiany mają też pozwolić, jak mówił Świtała, m.in. na skuteczniejsze objęcie mechanizmem wymiany informacji kraje, które uchodzą za "raje podatkowe". "Wprowadzamy zarazem przepisy wymagające składania oświadczeń o rezydencji podatkowej pod rygorem odpowiedzialności karnej" - informował wiceminister.

Projekt zakłada też ponowną identyfikację posiadacza rachunku, jeśli stwierdzono, że osoba ta ma rezydencję podatkową w jakimś innym kraju. Nowe przepisy mają również pomóc lepiej identyfikować sytuacje, gdy ktoś korzysta w innym kraju z takiej indywidualnej interpretacji podatkowej, która np. jest niekorzystna dla jurysdykcji polskiej.

Jednocześnie nowela, jak mówił Świtała, zakłada rezygnację z niektórych niepotrzebnych przepisów, np. z obowiązku podawania przez banki informacji o rachunkach bankowych firm. Nie jest już to potrzebne w sytuacji, jak zaznaczył, gdy działa STIR (system wymiany informacji między sektorem bankowym a administracją skarbową.

]]


Ogólne zasady prawa podatkowego według nowej ordynacji

Marz 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Komisja Prawnicza zajmie się jedną z najważniejszych ustaw podatkowych ostatnich lat – projektem nowej ordynacji. Dokument ma wejść w życie w 2020 roku, a jego głównym celem jest - w założeniu ustawodawcy - odciążenie podatników. W tym celu już w pierwszych stronach przedstawiono fundamentalne zasady prawa podatkowego.

Organy skarbowe do dyspozycji podatnika

Pierwsze akapity rozdziału dotyczącego ogólnych zasad prawa podatkowego odnoszą się do działań organów skarbowych. Zgodnie z zasadą legalizmu muszą one funkcjonować na podstawie i w granicach prawa. Zgodnie z art. 16, organy podatkowe udzielają zobowiązanemu informacji i wspierają go w samodzielnym, prawidłowym i dobrowolnym wykonywaniu jego obowiązków i korzystaniu z praw wynikających z przepisów prawa podatkowego. Jak czytamy w uzasadnieniu ustawy, informowanie i wsparcie ma realizować się nie tylko w postępowaniu podatkowym i w związku z przedmiotem tego postępowania, a dotyczyć przepisów wszelkiego rodzaju, w tym przepisów materialnego prawa podatkowego. Przede wszystkim działania takie powinny mieć charakter prewencyjny: zapobiegać popełnianiu błędów przez zobowiązanych, zanim powstanie potrzeba wspomagania strony w toku postępowania podatkowego mającego na celu już weryfikację i rewizję jej rozliczenia. Obowiązek informowania i wsparcia jest realizowany również przez działania kierowane do ogółu adresatów prawa podatkowego, a nie tylko do zindywidualizowanego zobowiązanego.

In dubio pro tributario

To zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. W myśl ustawy, jeżeli w danej sytuacji, przez wzgląd na brzmienie przepisów prawa podatkowego, możliwe jest różne rozumienie tych przepisów i każda z „wersji” interpretacyjnych jest uzasadniona, istniejącą wątpliwość należy rozstrzygnąć w ten sposób, że przy ocenie konsekwencji prawnych zachowania podatnika przyjmuje się takie rozumienie przepisów, które jest najkorzystniejsze dla podmiotu zobowiązanego z tytułu podatku. O relacjach z podatnikiem traktuje też art.19, zgodnie z którym, organy podatkowe działają w sposób budzący zaufanie oraz kierują się zasadami bezstronności i równego traktowania zobowiązanych.

Bez zbędnej zwłoki

Już ogólne zasady wyrażone w nowej ordynacji w myśl ustawodawcy zwiastują szybsze rozstrzyganie spraw. Nowy dokument zawiera zasadę szybkości i prostoty załatwiania spraw. Zawarto w nim także przepis, zgodnie z którym fiskus musi działać w sposób celowy i efektywny. Zasada ta oznacza, że działania organów nie powinny powodować nieuzasadnionych kosztów dla żadnej ze stron postępowania. Ma to również znaczenie, jeśli chodzi o zakres gromadzonych na potrzeby administracji danych, a jest przyjętym standardem także w innych porządkach prawnych, np. w Czechach. Niezwykle istotna w tym przypadku jest także zasada proporcjonalności. Jest to inaczej nakaz wyważania słusznego interesu zobowiązanego i interesu publicznego. Zasada ta znajdzie zastosowanie w szczególności w przypadku decyzji uznaniowych, w tym w sprawie udzielenia ulgi w spłacie, w sprawie zabezpieczenia wykonania zobowiązania podatkowego, zastosowania rygoru natychmiastowej wykonalności itd. Stosowanie prawa podatkowego, w tym wymierzanie zobowiązanemu wysokości należności podatkowych, nie może być uzależnione od wyważania interesu zobowiązanego z interesem publicznym. W ustawie wskazano także, że organy skarbowe powinny dążyć do ugodowego załatwiania spraw.

]]


Prosty język pism urzędowych poprawił ściągalność podatków

Marz 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

"Rozpoczynamy walkę z niezrozumiałą korespondencją w postępowaniach administracyjnych" - zapowiedział we wtorek dyrektor generalny Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju Robert Bartold. Zaznaczył, że uproszczenie pism, które wychodzą z sądów i urzędów to proces rozłożony 5-6 lata.

Jak zaznaczył, w administracji państwowej działa już ponad 100 tzw. liderów, którzy pracują nad uproszczeniem formatów wezwań, decyzji czy uzasadnień. "Tendencja jest taka, by odchodzić od długich zdań, zwiększyć czcionkę i unikać pouczeń" - tłumaczył Bartold.

Z kolei dyrektor Krajowej Szkoły Administracji Publicznej Wojciech Federczyk, podkreślił, że w różnych kursach i szkoleniach powadzonych przez KSAP uczestniczyło już ok. 500 urzędników, którzy - dzięki współpracy z językoznawcami - otrzymali wskazówki jak czytelnie dla odbiorcy stosować prawne formułki.

Federczyk podał przykład II Urzędu Skarbowego w Zielonej Górze, który wprowadzając nowy format wezwań do zapłaty podatków znacząco poprawił ściągalności zaległych płatności.

"Okazuje się, że wezwania napisane prostym językiem, z wyjaśnieniem jakie są konsekwencje niezapłacenia podatku, przyniosło znacznie lepsze efekty niż tradycyjne wezwania z szeregiem pouczeń, straszeniem wszczęciem procedury egzekucyjnej" - wytłumaczył Federczyk. Mówił też, że uproszczenie języka korespondencji w postępowaniach administracyjnych powinno wpłynąć na odciążenie wymiaru sprawiedliwości, "ponieważ tysiące spraw w sądach administracyjnych zostało wszczętych z powodu niezrozumienia przez odbiorcę decyzji administracyjnej"

Dyrektor Bartold zapowiedział, że MIiR będzie starało się wspomóc wszystkie instytucjom, które muszą prowadzić postępowania administracyjne. Zaznaczył, że uproszczenie ma służyć, usprawnieniu pracy administracji i jakości obsługi klientów. Dodał, że we wtorek do grona sygnatariuszy inicjatywy "Prosto i kropka", dołączyła Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych.

]]


TSUE: Ważne jak piwo smakuje i wygląda, a nie ile w nim słodu

Marz 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Tak wynika z dzisiejszego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE.

Chodzi o piwa z najniższego segmentu cenowego. Niektóre browary wpadły kilka lat temu na pomysł, aby jeszcze bardziej zmniejszyć koszty ich produkcji, a tym samym cenę trunków. W tym celu zastępowały słód innymi składnikami np. syropem glukozowym bądź maltozowym, czy też grysem kukurydzianym. Deklarowały, że jest to eksperyment, który wychodzi naprzeciw gustom klientów. Dzięki syropom napój głębiej fermentował, a z ekstraktu uzyskiwano więcej alkoholu. Mówiąc prościej uzyskiwano tanie i mocne piwo. Nie bez znaczenia były oszczędności fiskalne, bo o ile stawka akcyzy na „złocisty trunek” jest relatywnie niska (7,79 zł od hektolitra gotowego wyrobu na 1 stopień Plato), to od innej kategorii alkoholi tzw. napojów fermentowanych (np. wino, sake, wermut) wynosi już 158 zł od 1 litra wyrobu. A, jak uznawał fiskus trunek w którym słodu jest niewiele, nie może być traktowany jak piwo, a właśnie jako napój fermentowany. Tak samo uznawały sądy administracyjne przez co przedsiębiorcy musieli dopłacać duże kwoty daniny.

Spory trafiły na wokandę sądów powszechnych, które miały rozstrzygnąć, czy skutkiem oszczędności na podatku nie okazały się przestępstwa karnoskarbowe (podawanie nieprawdy w deklaracji i brak banderoli na napoju fermentowanym). Gdyby tak się okazało to przedsiębiorcom groziłyby wysokie grzywny i nawet 2 lata więzienia. Jeden z sądów (okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim) nabrał jednak wątpliwości i poprosił unijny trybunał w lutym 2018 r., o opinię. TSUE nie miał dziś wątpliwości, że piwo może powstać nawet, gdy w jego składzie nie znajdziemy wiele słodu (wyrok o sygn. C-195/18). Zastrzegł jednak, że taki trunek musi zachować charakterystyczne cechy (np. smak) piwa. To zaś będą musieli zbadać sami Polacy. Eksperci z którymi rozmawiała DGP nie kryją zaskoczenia wyrokiem i przewidują, że jego skutkiem będzie pojawienie się na rynku wielu tanich trunków o niekoniecznie najlepszym smaku.

]]


Miliard mniejsze wpływy, czyli wirtualne zyski z cyfrowego podatku

Marz 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

To, że rząd będzie szukał finansowania nowych obietnic wyborczych w uszczelnieniu systemu podatkowego dla wszystkich, było oczywiste. Zaskoczyło, że premier Mateusz Morawiecki jako źródło wskazał też nowy podatek cyfrowy (digital tax), którego w Polsce jeszcze nie ma i wiele wskazuje, że długo może nie być. Nie można też wykluczyć, że nie pojawi się wcale.

Wśród krajów członkowskich Unii zdania są mocno podzielone i nie ma zielonego światła, aby nowa danina powstała jako szeroko zakrojona inicjatywa na poziomie całej wspólnoty. Taki jest efekt wtorkowego spotkania ministrów finansów UE w Brukseli. Rumuński minister Eugen Teodorovici, którego kraj sprawuje właśnie prezydencję w Unii, przekazał podczas publicznej części spotkania, że pomimo miesięcy rozmów nie ma zgody w sprawie podatku.

– Ministrowie skupią się na próbie wypracowania wspólnego stanowiska w sprawie reformy opodatkowania cyfrowego na poziomie globalnym – poinformował szef rumuńskiego resortu finansów. To znaczy, że platformą do dalszej dyskusji będzie OECD, a w Unii jest oczekiwanie, że uda się dojść do porozumienia w przyszłym roku. – UE powróci do debaty na temat opodatkowania w ramach Wspólnoty, jeśli planowane na forum OECD reformy będą się opóźniały – zastrzegł Teodorovici.

Od początku unijnej dyskusji największymi oponentami digital tax były Irlandia, Szwecja oraz Finlandia. Polska chce, ale bez pośpiechu.

Mateusz Morawiecki, wskazując, gdzie rząd będzie szukał miliardów na pokrycie wyborczego rachunku, założył, że 1 mld zł będzie pochodził z opodatkowania cyfrowych gigantów. Chodzi o czwórkę największych firm z tej branży na świecie nazywanych w skrócie GAFA (Google, Apple, Facebook, Amazon). Tyle że w Ministerstwie Finansów nikt nie wie, skąd wzięła się podana kwota. – Oczywiście zajmujemy się digital tax zarówno na forum UE, jak i OECD. Szacowana kwota nie pochodzi jednak z naszych wyliczeń – mówi nasz informator z resortu.

Oficjalnie ministerstwo przekazało nam, że ”efektywne opodatkowanie gospodarki cyfrowej ma kluczowe znaczenie dla polskiego rządu„.

W MF obawy budzi wprowadzanie daniny bez wypracowania jednolitego rozwiązania unijnego. Formalnie przeszkód przed takim krokiem nie ma, a Komisja Europejska przygotowała nawet ramy, w jakich digital tax miałby się mieścić. Stawka powinna zamykać się w przedziale od 1 do 5 proc. (projekt dyrektywy wskazuje na 3 proc.), opodatkowany miałby być przychód przedsiębiorstwa. Danina uderzyłaby po kieszeni faktycznie tylko największych cyfrowych gigantów opodatkowaniem przychodów powyżej 750 mln euro w skali globalnej i powyżej 50 mln euro w całej UE. Komisja szacuje, że w całej wspólnocie udałoby się zebrać ok. 5 mld euro.

”Odnośnie do jednostronnych metod rozwiązania tego problemu, MF analizuje przepisy istniejące, jak i proponowane w innych krajach. Nadal uczestniczymy jednak w pracach na poziomie unijnym, starając się wypracować konsensus akceptowalny dla wszystkich państw członkowskich UE„ – odpowiada nam resort finansów, który spytaliśmy, czy Polska, jeśli nie będzie unijnego porozumienia, zdecyduje się jednak wprowadzić nowy podatek.

Są kraje, które zanim się to stało, swoje wersje digital taxu przygotowały, a nawet uchwaliły. Zrobili to m.in. Włosi, ale tam pobór podatku jest zawieszony. Teraz temat przyspieszył we Francji, która od początku była największym orędownikiem daniny. Minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire kilka dni temu zapowiedział, że francuska wersja podatku będzie miała stawkę 3 proc., obejmie przychody powyżej 750 mln euro na poziomie globalnym i co najmniej 25 mln euro we Francji.

– Jeśli oba kryteria nie będą spełnione, podatek nie będzie pobierany – powiedział Le Maire. Ma go płacić ok. 30 przedsiębiorstw, a spodziewane dochody w skali roku to ok. 500 mln euro.

Także Brytyjczycy nie zamierzają zbyt długo czekać ze swoim podatkiem od usług cyfrowych. Tamtejszy minister finansów Philip Hammond zapowiedział, że brak porozumienia w OECD spowoduje, że od kwietnia 2020 r. takie firmy jak Google czy Facebook będą płaciły na Wyspach specjalną daninę, która w skali roku powinna dać ok. 400 mln funtów.

Francuska inicjatywa już spotkała się z krytycznymi opinia za oceanem. Gros firm, w które uderzy podatek, jest bowiem ze Stanów Zjednoczonych. Z pewnością próby wprowadzenia podatku u nas też nie pozostaną bez reakcji. Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher udowodniła już w ostatnich miesiącach, że potrafi aktywnie i skutecznie zabiegać o interes amerykańskich koncernów działających w naszym kraju.

– Trudno oczekiwać, że tym razem będzie inaczej. Polska ma jednak nieco inną pozycję niż Francja czy Wielka Brytania. Dlatego optymalnie byłoby poczekać, co zrobi OECD, a jeśli tam będzie obstrukcja, bo – jak wiemy – USA mówią podatkowi stanowcze ”nie„, to wówczas trzeba zastanowić się nad naszym rozwiązaniem. Na pewno 1 mld zł dochodu jest bardzo mało prawdopodobny, bo mówimy o opodatkowaniu usług cyfrowych: pośrednictwa i reklamowych. Poza tym, jeśli Francja czy Wielka Brytania zakładają dochody w wysokości 500 mln euro, to już widać, że u nas skala będzie zdecydowanie niższa – twierdzi nasz rozmówca z MF i zwraca uwagę, że najwcześniejszy możliwy termin wejścia w życie daniny to de facto druga połowa przyszłego roku.

– Oczywiście decyzja, czy będziemy mieli digital tax zapada na poziomie politycznym, a nie MF. Wadą podatku w roku wyborczym jest to, że jest łatwy do przerzucenia na odbiorców usług w internecie – dodaje.

Filip Majdowski, wicedyrektor departamentu systemu podatkowego w resorcie finansów, rok temu, kiedy trwała gorąca dyskusja o podatku cyfrowym, w wywiadzie dla DGP wskazywał, że nie da się precyzyjnie wskazać, ile wyniosą z niego dochody, bo opodatkowanie będzie dotyczyło szarego obszaru gospodarki. O szacunki pokusił się Warsaw Enterprise Institute. Wynika z nich, że będzie to od 370 do 470 mln zł rocznie. 

]]


PIT od świadczenia zasądzonego wyrokiem. Nie ma nadpłaty, jest tylko odliczenie od dochodu

Marz 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Taka sytuacja może się zdarzyć, gdy prawomocny wyrok zostanie uchylony przez Sąd Najwyższy.

Wówczas – jak orzekł właśnie Naczelny Sąd Administracyjny – nie mają zastosowania przepisy o nadpłacie.

Dlaczego? Bo za nadpłatę uznaje się nienależnie zapłacony podatek (art. 72 par. 1 pkt 1 ordynacji podatkowej), a w tym przypadku, w momencie zapłaty podatek był jak najbardziej należny. Liczy się bowiem moment otrzymania przysporzenia, nawet gdyby potem trzeba było je zwrócić.

Co zatem w sytuacji, gdy podatnik otrzyma zasądzone mu wynagrodzenie, zapłaci od niego podatek, a następnie, po przegranej w Sądzie Najwyższym, będzie musiał zwrócić pieniądze?

W podobnej sytuacji znalazła się podatniczka, której sprawą niedawno zajmował się Naczelny Sąd Administracyjny (wyrok z 19 lutego 2019 r., sygn. akt II FSK 530/17). Była ona współwłaścicielką nieruchomości, które przez 10 lat były zajmowane bez tytułu prawnego przez inne osoby. Kobieta wniosła przeciwko nim pozew do sądu. Domagała się zapłaty za bezumowne korzystanie z jej działek.

Sąd I instancji (okręgowy) zasądził na jej rzecz ponad 6 mln zł. Potwierdził to następnie sąd apelacyjny, którego wyrok się uprawomocnił. Po tej wygranej komornik wyegzekwował należną zapłatę za bezumowne korzystanie z nieruchomości.

Podatniczka zapłaciła od tej kwoty ponad 2 mln zł PIT.

To jeszcze nie koniec

Sprawa nie skończyła się jednak w sądzie apelacyjnym. Ostatecznie trafiła do Sądu Najwyższego. Ten nie do końca zgodził się z poprzednimi wyrokami i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia sądowi I instancji. Wiadomo już jednak było, że zasądzone podatniczce wynagrodzenie będzie niższe.

Kobieta, nie czekając na zakończenie postępowania w sądach cywilnych, zażądała od urzędu skarbowego zwrotu podatku. Uważała, że zapłaciła go nienależnie i że był on nadpłatą (na podstawie art. 72 par. 1 pkt 1 ordynacji podatkowej).

Przekonywała, że urząd skarbowy powinien jej oddać całe 2 mln zł. Liczyła się z tym, że ponownie ureguluje PIT, ale chciała to zrobić dopiero wtedy, gdy będzie już ostatecznie wiadomo, ile wygrała.

Nie ma nadpłaty

I tu zaczął się problem. Fiskus wydał decyzję, z której wynikało, że nadpłaty nie ma i nie będzie, nawet gdy podatniczka faktycznie odda część wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z jej działek.

Wskazał, że nadpłata jest tylko wtedy, gdy podatek został zapłacony nienależnie. A w tej sprawie jak najbardziej był należny. Ocenia się to bowiem na moment otrzymania wynagrodzenia – wyjaśnił naczelnik urzędu.

Można odliczać

Wskazał, że podatniczka owszem, może odzyskać podatek, ale w całkiem innym trybie i dopiero wtedy, gdy zwróci pieniądze. Naczelnik sięgnął tu po art. 26 ust. 1 pkt 5 ustawy o PIT. Pozwala on odliczać od dochodu zwroty nienależnie pobranych świadczeń. Słowem, podatniczka miałaby co roku odliczać zwrócone wynagrodzenie od swojego dochodu i w ten sposób płacić mniej podatku bieżącego (lub w ogóle go nie płacić).

Postępując tak, podatniczka miałaby jednak na odliczenie tylko pięć lat. Co, jeśli w tym czasie nie miałaby na tyle wysokiego dochodu, by odjąć całość zwróconej przez nią kwoty? Na to pytanie odpowiedział NSA.

Rację ma fiskus

Wcześniej jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie potwierdził stanowisko fiskusa. Orzekł, że nie ma nadpłaty, bo podatniczka prawidłowo uregulowała podatek w momencie otrzymania zasądzonego jej wynagrodzenia. Zwrócił uwagę na to, że był to przychód z innych źródeł i ma do niego zastosowanie zasada kasowa.

WSA przyznał, że uchylenie wyroków przez Sąd Najwyższy i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania niewątpliwie ma wpływ na wysokość pierwotnie zasądzonego wynagrodzenia. Nie zmienia to jednak tego, że w chwili jego otrzymania podatek był należny – stwierdził.

Przez odliczenie

Identycznie orzekł NSA. Sędzia Mirosław Surma podkreślił, że sprawa podatniczki nie została jeszcze rozstrzygnięta.

– Można byłoby rozważać odpadnięcie podstawy zapłaty podatku, gdyby Sąd Najwyższy orzekł reformatoryjnie i w całości oddalił powództwo podatniczki, nakazując jej zwrot pełnej kwoty – wyjaśnił sędzia.

Podkreślił, że stało się inaczej, więc na moment otrzymania przez nią wynagrodzenia podatek był należny. – I nie mogą tego zmienić późniejsze zdarzenia – wyjaśnił sędzia Surma.

NSA potwierdził też stanowisko fiskusa, że w razie zwrotu części wynagrodzenia podatniczka będzie mogła skorzystać z odliczenia przewidzianego w ustawie o PIT. Sędzia Surma przyznał, że owszem, może pojawić się problem, jeśli kobieta nie będzie miała wystarczająco dużego dochodu, by potrącić zwrócone kwoty.

Wtedy ewentualnie – jak wyjaśnił – w grę będzie wchodzić zarzut bezpodstawnego wzbogacenia Skarbu Państwa.

Ale to by oznaczało, że podatniczka musi odczekać pięć lat, zanim będzie mogła wystąpić z roszczeniem przeciwko państwu (patrz: przykład).

Takie są przepisy

– Dokonana przez NSA wykładnia przepisów jest słuszna. Ordynacja wyraźnie mówi, że nadpłatą jest jedynie podatek pobrany nienależnie i rację ma sąd, że ocenia się to na moment otrzymania wynagrodzenia – komentuje doradca podatkowy Mariusz Makowski.

Dodaje, że problemu w zasadzie nie ma, jeśli dochód podatnika pozwala na jednorazowe odliczenie zwróconej kwoty.

– Co innego jednak, gdy dochody są niskie i pełne odliczenie na podstawie art. 26 ust. 1 pkt 5 ustawy o PIT jest możliwe dopiero po pięciu latach lub nie jest możliwe w ogóle – wskazuje ekspert.

Jego zdaniem sprawiedliwiej byłoby, gdyby podatnicy – zamiast odliczać kwoty w kolejnych zeznaniach – mogli korygować rozliczenie za rok, w którym wykazali dochód z nienależnych świadczeń. To pozwoliłoby im w prosty sposób odzyskać nadpłatę.

O niesprawiedliwości obecnych regulacji przekonany jest również Gerard Dźwigała, radca prawny z kancelarii Dźwigała, Ratajczak i Wspólnicy. Także jego zdaniem prawo do odzyskania zapłaconego podatku nie może zależeć od tego, czy podatnik osiągnie w przyszłości dochód pozwalający na odliczenie.

Niekorzystna wykładnia…

Z wyrokami sądów administracyjnych nie zgadza się Mirosław Siwiński, radca prawny i doradca podatkowy w kancelarii prof. W. Modzelewskiego.

– Wykładnia fiskusa i sądów jest błędna – mówi. Jego zdaniem, gdy podatniczka zwróci część wynagrodzenia, to zapłacony przez nią od tej części podatek powinien zostać potraktowany jak nadpłata. Ekspert wywodzi ten wniosek z ordynacji i ustawy o PIT.

Przypomina, że art. 72 par. 1 pkt 1 ordynacji traktuje jako nadpłatę kwotę nienależnie zapłaconego podatku, natomiast art. 26 ust. 1 pkt 5 ustawy o PIT mówi o nienależnie pobranych świadczeniach, które zwiększyły podstawę opodatkowania w PIT (dochód).

– Skoro więc nienależne świadczenie spowodowało uregulowanie PIT, to podatek też był nienależny, czyli definicyjnie był nadpłatą – przekonuje Mirosław Siwiński.

Bezpodstawne wzbogacenie

Mirosław Siwiński podkreśla, że dochodzenie zwrotu podatku na podstawie zarzutu o bezpodstawne wzbogacenie jest dużo trudniejsze i dłuższe niż odzyskanie nadpłaty.

– Podatnik musi się liczyć nie tylko z kosztami wpisu od pozwu i opłaceniem profesjonalnego pełnomocnika, ale i z terminami załatwiania spraw w sądach cywilnych – wylicza ekspert.

Według Gerarda Dźwigały sięgnięcie po zarzut bezpodstawnego wzbogacenia Skarbu Państwa może być w ogóle nieskuteczne.

– NSA sam orzekł, że podatek został zapłacony należnie. Skoro więc istniała podstawa prawna i ona nie odpadła, to nie można mówić o bezpodstawnym wzbogaceniu i żądać zwrotu podatku na tej podstawie – uważa doradca.

Za jeszcze inną koncepcją rozliczenia zapłaconej daniny po zwrocie części wynagrodzenia opowiada się Beata Hudziak, partner w 8Tax Doradztwo Podatkowe. Jej zdaniem podatniczka powinna móc zwrócić się do urzędu skarbowego z wnioskiem o określenie nadpłaty (patrz: rozmowa niżej).

PRZYKŁAD: Nie ma nadpłaty, jest tylko odliczenie od dochodu

]]


„Dam koszty. Szybko, tanio, dyskretnie”. Tak wygląda handel fakturami w sieci

Marz 13 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

„Oferujemy sprzedaż kosztów firmowych w celu zmniejszenia podatku VAT, PIT i CIT. Faktury wystawiane są przez działające legalnie podmioty gospodarcze. Wszystkie faktury są w pełni legalne i księgowane.”

„Z nami będziesz płacił o wiele mniejsze podatki. Wystawiamy legalne faktury kosztowe VAT. Tanio, profesjonalnie, bezpiecznie”

„Naszym Klientom oferujemy faktury kosztowe („koszty”), które pozwalają skutecznie i bezpiecznie uniknąć płacenia podatków lub rozliczyć pozyskane środki.”

Żeby zarobić na optymalizacji, nie potrzeba już kreatywnej księgowej. Wystarczy skorzystać z usług firm handlujących fakturami. Ich usługi są na wyciągnięcie ręki, a maile z powyższymi ofertami stale trafiają na skrzynki naszych czytelników, którzy zaalarmowali o problemie. Nie trzeba było długo czekać na reakcję resortu finansów, które przypomina o karach za tzw. agresywną optymalizację. Jak zapewnia KAS, organy skarbowe monitorują ogłoszenia w sieci. To jednak za mało, by skutecznie ograniczyć ich liczbę.

- Samo zamieszczanie ogłoszeń nie wiąże się z sankcjami podatkowymi, ale takie ogłoszenie stanowi dowód w sprawie podczas prowadzonej kontroli lub postępowania podatkowego – komentuje Krajowa Administracja Skarbowa dla gp.pl

Na czym polega sprzedaż kosztów?

Optymalizacja w wykonaniu firm specjalizujących się w sprzedaży kosztów sprowadza się do na pozór prostego zabiegu. Klient otrzymuje fakturę od legalnie działającego sprzedawcy. Jej zaksięgowanie powoduje zwiększenie kwoty naliczonego podatku VAT i zmniejszenie kwoty podlegającej opodatkowaniu podatkiem dochodowym – wyjaśnia KAS. Taka faktura dokumentuje zdarzenia fikcyjne, które – rzecz jasna – nie miały miejsca. Zazwyczaj sprzedawca faktury jest realnie istniejącym podmiotem i księguje je jako sprzedaż. Wykorzystywane jest to w relacjach pomiędzy osobami i podmiotami utrzymującymi zwykle kontakty towarzyskie lub biznesowe. KAS zwraca też uwagę na sytuację, w której to sprzedawca „wystawiając” fakturę korzysta z danych innych podmiotów gospodarczych, bez ich wiedzy i – tym samym – bez ich księgowania. Ten model działania – podwójnego oszustwa – dominuje w przypadku ogłoszeń internetowych – dodaje Krajowa Administracja Skarbowa.

Sprzedawca w ogłoszeniu wprawdzie deklaruje, że dana faktura jest zaksięgowana i wykazana w Jednolitym Pliku Kontrolnym JPK_VAT, lecz w rzeczywistości – jak komentuje KAS – jest niczym innym jak „zadrukowaną kartką papieru.”

Kupujesz faktury? Resort finansów grozi konsekwencjami za optymalizację

Krajowa Administracja Skarbowa chwali się skutecznością narzędzi tj. STIR czy jednolity plik kontrolny, co umożliwia wykrycie tzw. pustych faktur. „Wobec podmiotów uczestniczących w obrocie pustymi fakturami wszczynana jest kontrola podatkowa albo kontrola celno – skarbowa”- dodaje KAS.

Przedsiębiorca korzystający z takich usług zatem nie tylko ponosi koszt nabycia faktury ale będzie zmuszony opłacić należny podatek wraz z odsetkami. Ponadto naraża się również na odpowiedzialność karną. O tej świadczy art. 62 kodeksu karnego skarbowego.

Każdy, kto fakturę lub rachunek wystawia w sposób nierzetelny albo takim dokumentem się posługuje, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych. Oznacza to, że maksymalna grzywna za nierzetelną fakturę w 2019 roku wynosi 54 tys. zł. Za oszustwa fakturowe można także trafić do więzienia na czas nie krótszy niż rok. Gdy jednak kwota wynikająca z takich faktur jest małej wartości, podatnik naraża się na karę grzywny w maksymalnej wysokości 1,5 tys. zł.

Handel fakturami wiąże się też z odpowiedzialnością karną. Zgodnie z art., 270a kodeksu karnego, kto, w celu użycia za autentyczną, podrabia lub przerabia fakturę w zakresie okoliczności faktycznych mogących mieć znaczenie dla określenia wysokości należności publicznoprawnej lub jej zwrotu albo zwrotu innej należności o charakterze podatkowym lub takiej faktury jako autentycznej używa, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

„Zaznaczyć należy, iż wystawianie faktur poświadczających nieprawdę w zakresie istotnym dla należności publicznoprawnych oraz ich używanie, m.in. w kontaktach z organami podatkowymi, zagrożone jest karą pozbawienia wolności w wymiarze od 6 miesięcy do nawet 25 lat. Dlatego korzystanie z takich sposobów w celu np. uchylenia się od opodatkowania czy też wyłudzenia zwrotu podatku jest bardzo ryzykowane” – ostrzega KAS.

]]


Zmiany w podatku miedziowym jeszcze w tym roku?

Marz 12 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

"Odnosząc się do kwestii podatku, od zeszłego roku trwają rozmowy w Ministerstwie Finansów. Obecnie przygotowywany jest materiał i analiza, którą rozpatruje minister Czerwińska. (...) Mam nadzieję, że w tym roku powinno to być zaakceptowane przez Ministerstwo Finansów" - powiedział Tobiszowski.

W połowie października rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o podatku od wydobycia niektórych kopalin. Jak podało wówczas Centrum Informacyjne Rządu, w projekcie - którego rozwiązania dotyczą przedsiębiorców zajmujących się wydobyciem miedzi, srebra, gazu ziemnego lub ropy naftowej - wprowadzono możliwość obniżenia kwoty podatku od kopalin o dokonane darowizny na rzecz jednostek samorządu terytorialnego, na obszarze których jest prowadzona działalność wydobywcza.

Premier Morawiecki mówił wówczas m.in., że projektowana zmiana to promocja dobrego modelu współpracy między państwem a samorządem. "Wydaje się, że znaleźliśmy bardzo dobrą formułę, nad którą zresztą będziemy dalej, w kolejnych miesiącach pracować, żeby ją jeszcze poprawiać na korzyść rozwiązań lokalnych" - powiedział wtedy szef rządu.

We wtorek przedstawiciele KGHM zapowiedzieli też wzrost średniego przerobu dziennego w kopalni Sierra Gorda w Chile.

"Uzyskanie średniorocznego przerobu dziennego na zakładzie przeróbczym w wysokości 130 tys. ton w Sierra Gorda, kopalni która jest dla nas najważniejszym aktywem zagranicznym to jest wyzwanie. (...) Mamy nadzieję, że do roku 2020 ten poziom osiągniemy" - powiedział Radosław Stach wiceprezes KGHM ds. produkcji.

Dodał, że celem KGHM-u jest pokrycie w 50 proc. zapotrzebowania na energię elektryczna z Odnawialnych Źródeł Energii. Plan ten ma zostać zrealizowany do 2030 roku.

]]


PIT dla gminy i dla centrali. Miasta powalczą o zmiany w prawie

Marz 12 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Na Zgromadzeniu Ogólnym Związku dużo mówiło się o finansach samorządów. Wśród pomysłów na nową kadencję ZMP wymieniono PIT dla gminy ale i dla centrali.

- To nie jest temat nowy, ale jest bardzo ważny. W tej chwili rząd rozważa pewne ulgi podatkowe, które są związane głównie z podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Trzeba jednak pamiętać, że w tym podatku samorząd ma prawie 50-procentowy udział. Jeżeli zatem rząd obieca ulgę w tym podatku, to w połowie tę ulgę sfinansuje samorząd. Tymczasem my chcielibyśmy, aby nasze zadania były finansowane ze stabilnych źródeł, na które sami mamy wpływ - mówił Frankiewicz.

- W tej chwili jest bowiem tak, że rząd czy parlament może dać ulgi, za które my płacimy. Rząd może obiecać nauczycielom podwyżki, ale zadanie jest własne – zapłaci samorząd. Tak dalej się nie da funkcjonować, bo doprowadzimy do zniszczenia samorządu. Dlatego dużo o tym mówimy i zamierzamy walczyć m.in. o PIT samorządowy - dodał szef ZMP.

Założenie jest takie, aby podatek dochodowy od osób fizycznych był dzielony na część centralną, która byłaby transferowana do Warszawy, i lokalną, która by zostawała w samorządach. Wtedy ewentualne ulgi każda ze stron wprowadzałaby tylko do swojej części tego podatku.

]]


Jedna baza podatników VAT. Rząd przyjął projekt noweli

Marz 12 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

"Celem projektowanej ustawy jest dalsze uszczelnienie systemu podatku od towarów i usług oraz zminimalizowanie ryzyka nieświadomego udziału podatników w karuzelach VAT" - czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy.

1 września 2019 r. szef Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) udostępni w postaci elektronicznej ogólnodostępny wykaz podmiotów zarejestrowanych jako podatnicy VAT. Wykaz ma być bezpłatnym i wygodnym narzędziem służącym podatnikom do szybkiej weryfikacji danych kontrahentów i ich rachunków, w szczególności dotyczących rejestracji do celów VAT. Według resortu finansów, wykaz zminimalizuje ryzyko nieświadomego udziału podatników w karuzelach VAT-owskich.

Wprowadzany wykaz będzie zawierał dane podatników, w odniesieniu do których naczelnik urzędu skarbowego nie dokonał rejestracji albo których wykreślono z rejestru jako podatników VAT. Ma on także objąć podatników, których rejestracja jako podatników VAT została przywrócona oraz podatników zarejestrowanych jako podatnicy VAT czynni i zwolnieni z tego podatku.

Korzystający z wykazu podatnicy będą mieli dostęp do informacji o aktualnym statusie rejestracji kontrahentów na wybrany dzień za pomocą określonego kryterium dostępu, tj. po numerze NIP lub fragmencie nazwy (nazwiska) wyszukiwanego podmiotu. Jednocześnie będą mogli prześledzić całą historię rejestracji kontrahentów do celów VAT, która obejmie 5 lat wstecz. Możliwe będzie również sprawdzanie podmiotów w wykazie przez podatników w sposób masowy, co przyspieszy procedury weryfikacji kontrahentów.

Wykaz będzie prowadzony przez szefa KAS na stronie BIP Ministerstwa Finansów. Dostęp do danych zawartych w wykazie będzie możliwy także za pośrednictwem systemu teleinformatycznego Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.

Zgodnie z projektem, wykaz będzie zawierał również informacje dotyczące numerów rachunków bankowych podatnika lub imiennych rachunków w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej, której jest on członkiem, wskazanych w zgłoszeniu identyfikacyjnym lub zgłoszeniu aktualizacyjnym. W związku z tym rozszerzono dane nieobjęte tajemnicą skarbową również o numery tych rachunków, otworzonych w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą.

Podatnicy będą musieli dokonywać płatności z tytułu określonych transakcji na rachunek zawarty w wykazie. Wprowadzono także rozwiązanie uszczelniające płatności między podatnikami. Podatnicy nie będą zaliczali do kosztów uzyskania przychodów kosztu w tej części, w której płatność dokonano na rachunek, który nie znajduje się w wykazie.

W projekcie założono również odpowiedzialność solidarną nabywcy w przypadku zapłaty przez niego należności na rachunek inny niż rachunek dostawcy zawarty w wykazie, ale tylko do kwoty podatku VAT, związanego z konkretną dostawą towarów lub świadczeniem usług. Regulacje te będą dotyczyły wyłącznie płatności przekraczających 15 tys. zł.

Przewidziano możliwość uwolnienia się od tych konsekwencji pod warunkiem, że podatnik złoży zawiadomienie o zapłacie należności na rachunek spoza wykazu do naczelnika urzędu skarbowego właściwego dla wystawcy faktury w ciągu 3 dni od dnia zlecenia przelewu. Odpowiedzialność solidarna będzie również wyłączona w przypadku, gdy podatnik dokona zapłaty z zastosowaniem mechanizmu podzielonej płatności.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 września 2019 r., z wyjątkiem części zapisów, które zaczną obowiązywać z dniem ogłoszenia. Natomiast regulacje, z których wynikają negatywne konsekwencje w przypadku zapłaty na rachunek inny niż ujawniony w wykazie – mają obowiązywać od 1 stycznia 2020 r., ma to zapewnić przedsiębiorcom odpowiedni czas na przygotowanie się do wprowadzonych zmian.

]]


Nowe obowiązki w SENT coraz bliżej. Rośnie ryzyko chaosu

Marz 12 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Eksperci wskazują jednak, że fiskus nałożył na przedsiębiorców obowiązki, do których sam jeszcze się nie przygotował.

– Proces uwierzytelniania na platformie może trwać prawie miesiąc, więc firmy, które rozpoczną całą procedurę dziś, mogą liczyć się z tym, że uwierzytelnienie zakończy się w ostatniej chwili – mówi doradca podatkowy Jacek Arciszewski. Wyjaśnia, że procedura jest scentralizowana i zajmuje się nią jedna Izba Administracji Skarbowej – w Poznaniu.

Biuro prasowe Krajowej Administracji Skarbowej broni centralizacji i zapewnia, że pracuje nad modernizacją systemów informatycznych. Szerzej napiszemy o tym jutro.

Co za to grozi

Przedsiębiorcę, który nie uwierzytelni się na czas na Platformie Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych (PUESC), czekają surowe konsekwencje. Nie będzie mógł zgłaszać przewozów w elektronicznej bazie SENT, a tym samym narazi się na sankcje zapisane w pakiecie przewozowym, czyli w ustawie o systemie monitorowania przewozu drogowego i kolejowego towarów (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2332).

– W praktyce taki przedsiębiorca pozbawi się możliwości zakupu towarów wrażliwych (paliwa, skażony alkohol, susz tytoniowy, olej rzepakowy, niektóre leki itd.) i wykorzystania ich np. w produkcji – tłumaczy Mateusz Jopek, menedżer w zespole akcyzowym działu doradztwa podatkowego Deloitte.

Podkreśla, że jeśli mimo to przedsiębiorca zdecyduje się na takie działania, a fiskus to wykryje, to trzeba będzie zapłacić nawet 46 proc. wartości towaru. Sam towar natomiast zostanie zatrzymany wraz z pojazdem, w którym był przewożony.

Fiskus nie jest gotowy

Mateusz Jopek przypomina komunikat zamieszczony na PUESC w październiku ubiegłego roku. Urzędnicy sami przestrzegali w nim, że w związku z dużą liczbą wniosków czas na realizację sprawy (nie tylko dotyczącej pakietu przewozowego) wydłużył się do około 20 dni roboczych.

– Dziś nie jest wcale lepiej, a wręcz przeciwnie – twierdzi ekspert Deloitte.

Doradcy podkreślają, że problemów można było uniknąć, bo o konieczności pełnego uwierzytelniania firm na platformie PUESC wiadomo już od sierpnia 2018 r., kiedy w życie weszło rozporządzenie ministra finansów w sprawie zgłoszeń przewozu towarów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1487). Przedłużono w nim czas na przygotowanie się do nowych obowiązków właśnie do maja i sierpnia 2019 r. Wprawdzie zostało ono uchylone przez rozporządzenie z 19 września 2018 r. (Dz.U. z 2018 r. poz. 1849), ale treść obu dokumentów jest identyczna.

Przeciw oszustwom

Nowy obowiązek jest związany z czym innym – od marca 2017 r. firmy wysyłające, odbierające i przewożące towary wrażliwe muszą rejestrować przewozy w bazie SENT. Od października 2018 r. fiskus monitoruje przejazdy w czasie rzeczywistym, dzięki lokalizatorom GPS.

Przedsiębiorca może wypełnić zgłoszenie w bazie SENT po uprzednim zarejestrowaniu się na platformie PUESC (usługa e-Klient).

– W praktyce do tej pory wystarczyło utworzyć konto e-mailowe na tej platformie. Nie było obowiązku uwierzytelniania – wyjaśnia Jacek Arciszewski. Tłumaczy, że w związku z tym pojawiało się niebezpieczeństwo, że ktoś dokona zgłoszenia na dane innego podmiotu, na który tym samym zostaną przerzucone obowiązki z pakietu przewozowego. – Fiskus nie miał narzędzi, żeby wyłapać takie sytuacje w odpowiednim czasie i temu właśnie służyła ubiegłoroczna nowelizacja rozporządzenia – wyjaśnia Jacek Arciszewski.

Po wejściu w życie tego obowiązku (odpowiednio w maju i w sierpniu 2019 r.) każdy podmiot, który zakończy procedurę uwierzytelniania na PUESC, otrzyma unikalny 17-znakowy numer identyfikacyjny, który zapobiegnie nieautoryzowanemu dostępowi.

Nie tylko SENT

– Powstaje jednak pytanie, czy urzędnicy zdążą z lawiną wniosków, bo niezależnie od obowiązkowego uwierzytelniania do rejestrowania się na platformie PUESC zmusi też elektronizacja oświadczeń o przeznaczeniu oleju do celów grzewczych i brexit – zwraca uwagę Jacek Arciszewski. Przypomina, że przedsiębiorcy, którzy będą chcieli handlować z Wielką Brytanią, będą musieli uzyskać numer EORI.

Centralizacja warta obrony?

Zdaniem Jacka Arciszewskiego długofalowym rozwiązaniem tych problemów mogłaby być rezygnacja z centralizacji i rozpatrywanie wniosków przez urzędy właściwe dla poszczególnych firm. – Poznański IAS może pozostać centrum kompetencyjnym, ale już sama rejestracja powinna się odbywać jak najbliżej przedsiębiorców – podpowiada ekspert.

Zdaniem Mateusza Jopka rejestrację mogłoby teraz przyśpieszyć składanie odpowiednich formularzy za pomocą PUESC przez osoby upoważnione do reprezentowania podmiotu w KRS lub Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG). – W takim wypadku nie byłoby wymagane dosłanie do IAS w Poznaniu oryginałów odpowiednich pełnomocnictw do reprezentowania podmiotu – sugeruje ekspert Deloitte. 

Pakiet przewozowy w liczbach

opinia

Czas na zmiany

Dariusz Leśniewski kierownik projektu SZPROT w latach 2011–2016, obecnie właściciel firmy doradczej

Zmiany są konieczne, bo obecna sytuacja, w której wnioskodawca czeka na załatwienie podania ponad miesiąc, jest nie do utrzymania. Każda zwłoka w rozpatrywaniu prostych w gruncie rzeczy wniosków stawia przedsiębiorców w niekorzystnej sytuacji, także w porównaniu z ich konkurencją z innych krajów. A każda zwłoka to w biznesie strata pieniędzy, co wprawdzie jest truizmem, ale godnym przypomnienia.

Za uwierzytelnienie i rejestrację osób fizycznych, firm, instytucji, nadawanie nr EORI w zakresie cła, sprawy akcyzowe, system SENT itd. odpowiada system SZPROT. Dla użytkowników udostępniono w tym zakresie w pełni elektroniczną usługę, czyli e-Klient. Jest ona obsługiwana przez specjalnie do tego powołaną komórkę organizacyjną – Centralną Rejestrację funkcjonującą w Izbie Administracji Skarbowej w Poznaniu.

Tak naprawdę mało osób zdaje sobie sprawę z tego, jak kluczową usługą jest e-Klient zarówno dla KAS, jak i dla przedsiębiorców. W praktyce, jeśli ktoś chce działać w zakresie handlu międzynarodowego (poza UE), obrotu wyrobami akcyzowymi lub przewozów objętych SENT, musi najpierw przejść przez e-Klienta. Co więcej, powinien to zrobić po rzetelnym przeanalizowaniu chociażby zakresu upoważnienia – kto go będzie reprezentował i w jakim zakresie.

Sama usługa została wdrożona produkcyjnie pod koniec czerwca 2015 r., ale nie była unowocześniana i od kilku lat jej wykonawca nie świadczył wsparcia utrzymania systemu. A w tym czasie pojawiały się nowe obowiązki celno-podatkowe. Stąd obecne problemy, za które odpowiada kilka czynników. Po pierwsze, system SZPROT nie jest przygotowany do obsługi tak wielu wniosków z różnych obszarów biznesowych.

Po drugie, sytuacji nie polepsza niewłaściwe zarządzanie w Centralnej Rejestracji (nadmierne rotacje kadrowe, niewykorzystywanie potencjału kilkudziesięciu zatrudnionych tam osób). Do tego dochodzi opóźnienie w modyfikacji systemu (przetarg w tym zakresie wystartował z opóźnieniem ok. 1,5 roku).

Prostym rozwiązaniem problemów byłoby dopuszczenie do realizacji prostych wniosków przez inne komórki organizacyjne KAS, przy zachowaniu nadrzędnej roli IAS w Poznaniu.

]]


Sprawozdanie za 2018 rok: Trzeba uważać nie tylko na elektroniczną postać

Marz 11 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Zmiany w tym zakresie zaczęły obowiązywać już od 1 października 2018 r. I nie ma znaczenia, czy jest to sprawozdanie podmiotu dużego czy mniejszego, przedsiębiorstwa czy organizacji non profit. Wszystkie podmioty sporządzające sprawozdanie finansowe na podstawie art. 45 ust. 1f ustawy z 29 września 1994 r. o rachunkowości (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 351; dalej u.r.) muszą je sporządzić w formie elektronicznej i opatrzyć kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP. A podpisać je – zgodnie z art. 52 ust. 2 u.r. – powinna osoba, której powierzono prowadzenie ksiąg rachunkowych, oraz kierownik jednostki. A jeżeli jednostką kieruje organ wieloosobowy, wszyscy członkowie tego organu. Odmowa podpisu wymaga pisemnego uzasadnienia dołączonego do sprawozdania finansowego.

Można powiedzieć, że z uwagi na elektroniczną formę sprawozdania podmioty dzielimy teraz na dwie grupy:

te, które są wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego – rejestru przedsiębiorców; te, które nie są wpisane w ogóle do KRS albo są wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego, ale do innych rejestrów niż rejestr przedsiębiorców.

Pierwsza grupa to przede wszystkim spółki prawa handlowego – spółki jawne (bez względu na skład wspólników), spółki partnerskie, komandytowe, komandytowo-akcyjne, spółki z o.o. i spółki akcyjne. Do rejestru tego są wpisane też przedsiębiorstwa państwowe, spółdzielnie, towarzystwa reasekuracji wzajemnej i ubezpieczeń wzajemnych, spółki europejskie, prowadzące działalność gospodarczą oddziały przedsiębiorców zagranicznych działających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, instytuty badawcze, instytucje gospodarki bud żetowej. Podmioty te są zobligowane do sporządzenia sprawozdania w strukturze logicznej oraz formacie udostępnianym w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej urzędu obsługującego ministra właściwego do spraw finansów publicznych. Przy czym struktury – pokazujące schemat informatyczny dokumentów, które mają być przygotowane – są dostępne na stronie Ministerstwa Finansów.

Oprócz sprawozdania finansowego trzeba pamiętać o sprawozdaniu z działalności sporządzanym przez jednostki, które są wskazane w art. 49 ust. 1 u.r. Jest ono obecnie także przygotowywane w postaci elektronicznej i podpisywane kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP przez zarząd. Nie ma ono natomiast formatu sprawozdania z działalności – wystarczy je przygotować w edytorze tekstowym, a następnie podpisać podpisem elektronicznym.

Uwaga! W przypadku jednostek, których organa zatwierdzające podjęły decyzję o niesporządzaniu sprawozdania z działalności w związku z przygotowywaniem sprawozdania finansowego według załącznika nr 4 (dla mikro jednostek) lub załącznika nr 5 (dla małych jednostek), oczywiście takiego sprawozdania się nie składa.

TO TYLKO FRAGMENT ARTYKUŁU. CAŁOŚĆ DOSTĘPNA JEST NA EDGP>>>

]]


Sprawozdania finansowe to teraz nie lada kłopot. Zostało niewiele czasu na ich przygotowanie

Marz 11 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Na dodatek, choć 31 marca przypada w tym roku w niedzielę, nie ulega przesunięciu, tak jak w przypadku terminów podatkowych (co potwierdza Ministerstwo Finansów).

Nie da się ręcznie

Wymóg sporządzania sprawozdań finansowych za 2018 r. do końca marca (w ciągu 3 miesięcy od dnia bilansowego) obowiązuje nie od dziś. Praktyka jednak często odbiegała od teorii i często zdarzało się, że roczne raporty – mimo że nie zezwala na to ustawa o rachunkowości – były przygotowywane i podpisywane później. Podpis pod sprawozdaniem można było bowiem nanieść odręcznie.

Teraz jest to niemożliwe. Od 1 października 2018 r. sprawozdania muszą być sporządzane elektronicznie i w ten sam sposób podpisywane. Użyć można bezpłatnego profilu zaufanego lub płatnego podpisu kwalifikowanego. Data jest więc nanoszona automatycznie.

A zatem, mimo że terminy wypełniania obowiązków sprawozdawczych w zasadzie się nie zmieniły, to sposób ich realizacji jest obecnie całkiem inny. To wręcz rewolucja.

Od początku śledzimy jej przebieg na łamach DGP. Na bieżąco opisujemy problemy i systemowe błędy. Niektóre po naszych interwencjach udało się już rozwiązać. Niektóre nadal pozostały.

Czas na podsumowanie, co i jak należy zrobić, żeby sprostać nowemu zadaniu.

Sporządzenie sprawozdania

Sporządzanie sprawozdań w formie papierowej jest obecnie niedopuszczalne, niezależnie od tego, czy chodzi o spółkę, osobę fizyczną czy organizację non profit. Co więcej, niektórzy muszą to zrobić w strukturze logicznej, i to w formacie XML. Dotyczy to przede wszystkim firm, które są wpisane do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego, a ich dokumenty nie są sporządzane według Międzynarodowych Standardów Rachunkowości.

Specjalna aplikacja

Wprawdzie ustawa o rachunkowości nie wymaga od osób fizycznych sporządzenia sprawozdania w strukturze logicznej, ale w praktyce jest to wymuszone obowiązkiem przesyłania takiego pliku szefowi Krajowej Administracji Skarbowej.

W tym przypadku ministerstwo poszło indywidualnym przedsiębiorcom na rękę i udostępniło specjalną aplikację e-sprawozdania finansowe. Osoby fizyczne mogą w niej tworzyć raporty (w strukturze logicznej), podpisywać je i przesyłać fiskusowi. Nie mają też problemu z odczytem plików XML, bo jest to możliwe za pomocą aplikacji.

To udogodnienie obecnie jest jednak tylko dla przedsiębiorców prowadzących indywidualną działalność gospodarczą. Nie mogą z niej korzystać np. spółki. Pisaliśmy o tym w artykule ”Jest aplikacja do e-sprawozdań, ale nie dla wszystkich„ (DGP nr 242/2019).

Narzekają na to księgowi tych firm. Na dodatek, odkąd Ministerstwo Finansów zmieniło swoją stronę internetową, nie mogą znaleźć struktur logicznych. Powinny być opublikowane (zgodnie z ustawą o rachunkowości) na stronie Biuletynu Informacji Publicznej MF, ale w praktyce zostały udostępnione na stronie Krajowej Administracji Skarbowej (www.gov.pl/web/kas/struktury-e-sprawozdan), o czym nie każdy wie.

Kto może w PDF

W formie nieustrukturyzowanej mogą być sprawozdania sporządzane według Międzynarodowych Standardów Rachunkowości. Oznacza to też, że mogą być one tworzone w plikach o różnym formacie – nie tylko XML, ale np. PDF, RTF, DOC, DOCX, ODT, TXT, XPS, ODS, ODP.

Tak samo jest w przypadku podatników CIT, którzy nie są przedsiębiorcami, np. fundacje i stowarzyszenia.

Ministerstwo Finansów pracuje nad narzędziem do odczytu sprawozdań w formacie XML

Te ostatnie niedługo będą mogły korzystać z podobnego ułatwienia, co osoby fizyczne. MF zapowiada, że jeszcze w marcu udostępni nową wersję aplikacji, która umożliwi fundacjom i stowarzyszeniom tworzenie i podpisywanie rocznych raportów (ale nie przesyłanie ich do urzędu skarbowego).

O problemach fundacji i stowarzyszeń pisaliśmy w artykule ”Nie tylko firmy mają kłopot z e-sprawozdaniami„ (DGP nr 45/2019).

Podpisywanie raportów

Nadal są kłopoty z podpisywaniem rocznych raportów. Przez długi czas sprawozdania sporządzone w PDF w ogóle nie mogły być podpisywane za pomocą bezpłatnego profilu zaufanego. Stosowało się go tylko przy plikach XML. W efekcie, kto przygotował sprawozdanie np. w PDF (zarządy fundacji, stowarzyszenia), mógł użyć wyłącznie podpisu kwalifikowanego. A to oznacza koszty. Jeden podpis kosztuje kilkaset złotych, ale gdy w zarządzie zasiada kilkadziesiąt osób, wydatek urastał do kilku tysięcy złotych.

Problem został rozwiązany, ale tylko pozornie. Obecnie profilem zaufanym można podpisać również inne formaty, m.in. PDF. Informowaliśmy o tym w artykule ”Można już łatwiej podpisać e-sprawozdanie„ (DGP nr 47/2019).

Szkopuł w tym, że podpisywany plik automatycznie zmienia swoją formę na XML.

– Jest on zupełnie nieczytelny, nie da się go przeczytać w żadnym dostępnym programie – twierdzi Łukasz Drożdżowski, radca prawny.

Takiego problemu nie ma tylko wtedy, gdy profilem zaufanym zostanie podpisany plik XML.

– W praktyce oznacza to, że nadal bezpłatnego podpisu nie można użyć do takich plików jak PDF – mówi ekspert.

We właściwej kolejności

Jest też wiele innych wątpliwości. Przykładowo, co zrobić w sytuacji, gdy osoby zobowiązane do sygnowania raportu posługują się różnymi podpisami, tj. część profilem zaufanym, a część podpisem kwalifikowanym?

– W takiej sytuacji trzeba zachować odpowiednią kolejność – tłumaczy Agnieszka Baklarz, biegły rewident, członek zarządu w A. Bombik Kancelaria Biegłego Rewidenta sp. z o.o. Wyjaśnia, że najpierw powinny podpisać się osoby, które sygnują plik wewnątrz, a następnie ci, którzy umieszczają podpis na zewnątrz (to skutkuje powstaniem dodatkowego pliku).

– Profilem zaufanym można sygnować dokument tylko wewnętrznie, podpisem kwalifikowanym na oba sposoby – wyjaśnia Agnieszka Baklarz.

Nie zawsze widoczny

Do rocznego raportu trzeba dołączyć sprawozdanie biegłego rewidenta z badania. Audytor może je podpisać tylko podpisem kwalifikowanym. Jeżeli wprowadzi go wewnątrz pliku, to przedsiębiorca może mieć problem ze złożeniem dokumentów do KRS. System czasami nie widzi takiego podpisu. Pisaliśmy o tym w artykule ”Nie każdy e-podpis pozwala złożyć sprawozdanie„ (DGP nr 39/2019).

Jeden zrezygnował, drugi w więzieniu

Kolejny problem – co zrobić, gdy członek zarządu nie może sygnować dokumentów, bo przykładowo jest na statku, w więzieniu lub zrezygnował z funkcji.

Łukasz Drożdżowski przypomina, że rolą wspólników lub rady nadzorczej jest uporządkowanie spraw w firmie i wyznaczenie odpowiednich osób, które sporządzą i podpiszą sprawozdanie.

– Jeżeli ktoś nie pełni czynnie swojej funkcji, to trzeba go po prostu odwołać – mówi ekspert. Dodaje, że tak samo jest z prezesem. Czasami nie wystarczy, że złoży on oświadczenie o rezygnacji. Aby było ono skutecznie, musi zostać zwołane zgromadzenie wspólników.

– Dlatego prościej jest, jeśli niechętny do pracy prezes zostanie odwołany – wskazuje Łukasz Drożdżowski.

Podkreśla, że brak wszystkich wymaganych podpisów pod sprawozdaniem jest równoznaczny z jego niesporządzeniem.

W praktyce istnieje możliwość złożenia niepodpisanego przez wszystkich sprawozdania do KRS. Mimo bowiem, że odbywa się to elektronicznie, a numery PESEL członków zarządu widnieją w rejestrze, to system nie sprawdza kompletności podpisów.

Grożą za to jednak konsekwencje, bo – jak przypomina Łukasz Drożdżowski – składający dokumenty oświadcza, że spełniają one wymogi określone w ustawie o rachunkowości.

W razie odmowy

Barbara Misterska-Dragan, wiceprezes Krajowej Rady Biegłych Rewidentów, przypomina, że członek zarządu może odmówić podpisania sprawozdania. – Sygnowanie dokumentów oznacza bowiem wzięcie pełnej odpowiedzialności za ich zawartość – podkreśla.

Łukasz Drożdżowski zwraca jednak uwagę na lukę w przepisach. Chodzi o to, że ustawa o rachunkowości nie nakazuje sporządzać odmów elektronicznie i ich podpisywać przy użyciu e-podpisu. Nawet jednak gdy przyjąć, że dopuszczalna jest forma elektroniczna odmowy, nie dałoby się załadować takiego dokumentu. E-system obsługujący przyjmowanie zgłoszeń do RDF nie zawiera bowiem odpowiedniego pola na tę okoliczność. W konsekwencji złożenie oświadczenia o odmowie podpisania sprawozdania musiałoby nastąpić w trybie płatnego wniosku. Tymczasem, aby można było dołączyć taki dokument do sprawozdania i wysłać do KRS, musiałby on być w formacie XML i podpisany cyfrowo.

Co z korektą

Co z kolei, jeżeli po 31 marca trzeba będzie sporządzić zmiany do sporządzonego już i podpisanego sprawozdania? Zmiany te mogą wynikać np. z zaleceń biegłego rewidenta albo z powodu pojawienia się informacji, które zmieniają sytuację majątkową i finansową spółki na dzień bilansowy.

Barbara Misterska-Dragan wyjaśnia, że sprawozdanie można skorygować do momentu zatwierdzenia dokumentów przez walne zgromadzenie (organ zatwierdzający). – Po naniesieniu zmian zarząd musi się powtórnie podpisać – wyjaśnia ekspertka.

Podkreśla, że nie zwalnia to z obowiązku sporządzenia i podpisania pierwszej wersji sprawozdania w ciągu trzech miesięcy od dnia bilansowego. – Nie ma znaczenia, że później będzie ono korygowane – tłumaczy Barbara Misterska-Dragan.

Składanie sprawozdań

Przejściowo w ubiegłym roku można było jeszcze składać skany sprawozdań papierowych, podpisanych ręcznie. Teraz nie ma już takiej możliwości. Spółki, które nie tworzą raportów według MSR, muszą przekazać do KRS sprawozdanie sporządzone w strukturze logicznej (w XML) i podpisane elektronicznie.

Można to zrobić za pośrednictwem dwóch systemów:

bezpłatnego (udostępnionego przez Ministerstwo Sprawiedliwości 15 marca 2018 r.) oraz płatnego systemu S24, składając wniosek o wpis odpowiednich wzmianek (KRS-Z30).

Zgłoszenie lub wniosek trzeba opatrzyć profilem zaufanym lub podpisem kwalifikowanym. Jednak przez cztery miesiące eKRS nie przyjmował dokumentów sygnowanych w ten pierwszy sposób. Zwracaliśmy na to uwagę w artykule ”Użycie ePUAP wyklucza złożenie sprawozdania„ (DGP nr 4/2019). Dopiero z końcem stycznia br. problem został rozwiązany, o czym również informowaliśmy (”KRS wreszcie przyjmie sprawozdanie z profilem zaufanym„ DGP nr 19/2019).

Bezpłatny nie dla każdego

Należy pamiętać, że nie każdy może obecnie korzystać z bezpłatnego systemu. Jest to możliwe w przypadku członków zarządu, których PESEL jest ujawniony w KRS, a także syndyków i likwidatorów.

Od 12 stycznia br. dotyczy to również przedstawicieli oddziałów przedsiębiorcy zagranicznego (których PESEL jest ujawniony w KRS), a także prokurentów i zarządców w postępowaniu restrukturyzacyjnym.

Z bezpłatnego systemu nie może natomiast korzystać pełnomocnik. Obecnie może on złożyć dokumenty sprawozdawcze jedynie przez system S24, wraz z wnioskiem o wpis odpowiednich wzmianek (KRS-Z30). Wiąże się to m.in. z opłatą 140 zł, a sprawozdanie musi przyjąć referendarz. Nie trafia ono bowiem (jak w systemie bezpłatnym) bezpośrednio do Repozytorium Dokumentów Finansowych.

To również było źródłem problemów, ponieważ zdarzało się, że niektóre z wydziałów sądów rejestrowych zwracały wnioski. Twierdziły, że pełnomocnik nie jest uprawniony do złożenia sprawozdania za pomocą systemu S24, albo żądały użycia przez niego kwalifikowanego podpisu elektronicznego (zamiast podpisu zaufanego). O problemie tym pisaliśmy w artykule ”KRS nie przyjmuje wszystkich sprawozdań finansowych„ (DGP nr 172/2018).

Rozwiązuje go nowelizacja z 6 grudnia 2018 r. (Dz.U. z 2019 r. poz. 55). Kwestię tę precyzuje nowy art. 19e ust. 7a ustawy o KRS. Co więcej, pełnomocnicy będą mogli korzystać z obu systemów. Wynika to z dodania do art. 19e ustawy o KRS ust. 3, który wejdzie w życie od 1 kwietnia br. Umożliwi on złożenie sprawozdania za pomocą bezpłatnego systemu adwokatom, radcom prawnym i prawnikom zagranicznym. Będzie to jednak dotyczyć tylko tych pełnomocników, których dane Naczelna Rada Adwokacka lub Krajowa Rada Radców Prawnych udostępni sądom i ministrowi sprawiedliwości za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. Warunkiem będzie ujawnienie w nim numeru PESEL i umocowanie pełnomocników do zgłoszenia raportów.

Kto do skarbówki

Spółkom wpisanym do rejestru przedsiębiorców KRS odpadnie w tym roku obowiązek złożenia sprawozdania do urzędu skarbowego wraz z rozliczeniem rocznym. Dane ze sprawozdań trafią bowiem bezpośrednio z sądowego repozytorium do Centralnego Rejestru Danych Podatkowych.

Inaczej jest jednak w przypadku pozostałych podatników CIT (np. fundacji, stowarzyszeń). Nadal mają oni obowiązek przekazania urzędowi skarbowemu rocznego raportu wraz ze sprawozdaniem z badania. Trzeba to zrobić w ciągu 10 dni od zatwierdzenia. Przy czym obowiązek złożenia sprawozdania z badania nie dotyczy podatników, których raporty nie muszą być badane.

Do skarbówki muszą też trafić roczne sprawozdania finansowe podatników PIT. A ściślej, muszą one zostać przesyłane szefowi KAS za pośrednictwem wspomnianej już aplikacji e-sprawozdania finansowe.

]]


Firmy muszą poinformować o osiągniętych korzyściach. Do KAS wpłynęło już 60 informacji MDR-3

Marz 11 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

O liczbie przekazanych dokumentów Ministerstwo Finansów poinformowało w odpowiedzi na pytanie DGP. Resort przyznał, że zdecydowana większość MDR-3 (czyli informacji o osiągniętych korzyściach) napłynęła do szefa KAS w ostatnim tygodniu lutego. Obecnie trwa ich formalna analiza – informuje MF – ale z ogólnego przeglądu wynika, że dotyczą m.in. VAT i podatku od czynności cywilnoprawnych.

Korzystający też informuje

Dużo ostatnio mówi się o obowiązku raportowania o schematach podatkowych, czyli MDR (z ang. Mandatory Disclosure Rules), natomiast niewiele o tym, że sam podatnik musi informować o korzyściach, jakie w związku z wdrożonymi schematami osiągnął (na formularzu MDR-3). Co więcej, w przypadku VAT i PCC ma na to mało czasu.

– Jeżeli podatnik w lutym korzystał z zaraportowanego (np. przez promotora) schematu podatkowego dotyczącego VAT, kwotę osiągniętych korzyści musi zgłosić do 25 marca (jeżeli rozlicza się miesięcznie) – wyjaśnia Dariusz Gałązka, biegły rewident, partner Grant Thornton.

Trzeba to zrobić na formularzu MDR-3, wpisując numer schematu (NSP). Jeżeli nie został on jeszcze nadany, wpisuje się inne dane określone w art. 86f ordynacji.

Obowiązek korzystającego poinformowania szefa KAS o dokonywanych w danym okresie rozliczeniowym czynnościach będących elementem schematu podatkowego lub uzyskanych z niego korzyściach podatkowych wynika z art. 86j par. 1 ordynacji podatkowej. Trzeba to zrobić w terminie złożenia deklaracji.

Więcej czasu na CIT

W przypadku CIT i korzystania ze schematów w 2019 r. taką informację będzie trzeba złożyć dopiero do końca marca 2020 r., wraz z zeznaniem CIT-8. Może to na przykład dotyczyć MDR związanych z leasingiem samochodów. Pisaliśmy o tym w artykule ”Niektóre reklamy wskazują na schematy. Trzeba zgłosić fiskusowi„ (DGP nr 46/2019). Chodzi o to, że firmy leasingowe pod koniec ubiegłego roku zachęcały do szybkiego zawierania umów w celu zaoszczędzenia na podatkowych preferencjach. Wtedy było już wiadomo, że od 1 stycznia 2019 r. zmienią się przepisy i raty leasingowe będzie można zaliczać do kosztów uzyskania przychodu tylko z uwzględnieniem limitu 150 tys. zł.

Jeżeli firmy leasingowe przekazały oferty klientom po 1 listopada 2018 r., będą musiały zgłosić takie schematy do 30 czerwca 2019 r., a kwalifikowani korzystający złożyć w przyszłym roku MDR-3.

Do reklam firm leasingowych odnosi się Dominik Kaczmarski, dyrektor departamentu systemu podatkowego w Ministerstwie Finansów, w wywiadzie (”Nie możemy zrezygnować z raportowania schematów krajowych„) opublikowanym w dzisiejszym Tygodniku Podatki i Księgowość (dodatek dla prenumeratorów DGP).

Korzyści sprzed 2019 r.

Zgłoszenie nie dotyczy tylko nowych schematów, lecz także zaistniałych w ubiegłym roku – po 1 listopada 2018 r. (gdy schemat jest krajowy) lub po 25 czerwca 2018 r. (gdy schemat jest transgraniczny).

Powstaje pytanie, co jeśli w ubiegłym roku podatnik skorzystał ze schematu, który podlega retrospektywnemu raportowaniu i nadal z niego korzysta.

– Do chwili zgłoszenia schematu przez promotora lub w określonych sytuacjach przez siebie (np. gdy promotor nie poinformował go o NSP lub gdy korzystający nie zwolnił promotora z tajemnicy zawodowej), nie musi składać MDR-3, nawet jeżeli w danym okresie rozliczeniowym korzysta ze schematu – twierdzi Dariusz Gałązka.

Tłumaczy, że choć nie wynika to wprost z przepisów ordynacji, to jednak wskazuje na to ich interpretacja. Aby bowiem doszło do obowiązku składania MDR-3, musi najpierw wystąpić obowiązek zgłoszenia schematu podatkowego, co wynika z konstrukcji przepisów. – Potwierdza to w objaśnieniach minister finansów, choć robi to mało czytelnie – podkreśla.

Raportowanie schematów

Obowiązek zgłoszenia dotyczy przede wszystkim promotora. Może nim być doradca podatkowy, adwokat, radca prawny, i każdy, kto proponuje rozwiązania pozwalające uzyskać korzyść podatkową. Nie chodzi tu tylko o agresywną optymalizację. Minister finansów w objaśnieniach podkreślał, że zastosowanie schematu podatkowego nie powinno być postrzegane jako sytuacja niewłaściwa lub naganna. Jeżeli promotor nie zgłosi MDR, raport musi wysłać korzystający.

Po przekazaniu informacji szef KAS musi nadać schematowi podatkowemu numer. Jeżeli schemat zgłaszał promotor, musi on przekazać nadany NSP wszystkim klientom spełniającym kryterium kwalifikowanego korzystającego (a przy MDR transgranicznych każdemu klientowi).

W zeszłym tygodniu, w artykule ”Skarbówka wie o pierwszych schematach podatkowych„ (DGP nr 44/2019), informowaliśmy o liczbie zgłoszonych schematów. Do końca lutego szef KAS dostał 331 informacji oraz ponad 140 pozostałych zawiadomień.

Grożą kary

Zarówno za niezgłoszenie schematów, jak i nieprzekazywanie MDR-3 grożą wysokie kary: co do zasady, grzywna do 720 stawek dziennych. W 2019 r. może być to od 750 zł do nawet 21,6 mln zł.

Należy pamiętać, że informację MDR-3 składa się pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia. Zawiera ona klauzulę: ”Jestem świadomy odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia„. Dariusz Gałązka wyjaśnia, że oznacza to, iż w przypadku złożenia fałszywego oświadczenia osobie składającej grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. 

]]


Jak zmniejszyć opodatkowanie z 19 do 5 proc, czyli polska wersja IP Box

Marz 09 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

.

Ma też zapobiegać lokowaniu przez przedsiębiorców posiadanych praw własności intelektualnej w krajach, które oferują niższe opodatkowanie dla firm uzyskujących przychody z komercjalizacji tychże.

- Rozwiązanie, które wprowadza ustawa, polega na preferencyjnym opodatkowaniu 5-procentową stawką podatkową dochodów uzyskiwanych przez podatnika z praw własności intelektualnej, których podatnik jest właścicielem, współwłaścicielem, użytkownikiem lub posiada prawa do korzystania z nich na podstawie umowy licencyjnej i które są chronione na podstawie obowiązującego prawa krajowego lub międzynarodowego - mówi Martyna Gałdecka-Karpińska z kancelarii prawniczej Crido Legal. - Przewidziano również możliwość skorzystania z ulgi Innovation Box w sytuacji, gdy podatnik dokona zakupu kwalifikowanych praw własności intelektualnej, o których mowa powyżej, pod warunkiem, iż następnie poniesie on koszty związane z rozwojem lub ulepszeniem nabytego prawa.

Warunkiem koniecznym dla skorzystania z preferencji jest wymóg prowadzenia przez podatnika działalności badawczo-rozwojowej bezpośrednio związanej z wytworzeniem, komercjalizacją, rozwojem lub ulepszeniem kwalifikowanego prawa własności intelektualnej w okresie jego ochrony.

Dochodem kwalifikującym się do ulgi Innovation Box jest dochód osiągnięty przez podatnika:- z opłat lub należności wynikających z umowy licencyjnej, która dotyczy kwalifikowanego prawa własności intelektualnej;- ze sprzedaży kwalifikowanego prawa własności intelektualnej;- z kwalifikowanego prawa własności intelektualnej uwzględnionego w cenie sprzedaży produktu lub usługi. (Dochód z kwalifikowanego prawa własności intelektualnej „zawarty” w cenie danego towaru lub usługi ustalany ma być w oparciu o zasadę ceny rynkowej, wynikającą z przepisów art. 25 ustawy o PIT)* z odszkodowania za naruszenie praw wynikających z kwalifikowanego prawa własności intelektualnej, jeżeli zostało uzyskane w postępowaniu spornym, w tym postępowaniu sądowym albo arbitrażu.

Jednym z najważniejszych etapów przygotowań do skorzystania z preferencji podatkowej, powinno być wypracowanie wewnętrznej strategii zarządzania innowacją i prawami własności intelektualnej, która powinna zacząć się od weryfikacji czy posiadamy jedno z wskazanych w katalogu kwalifikowanych praw, z których dochód może zostać objęty preferencyjną stawką 5 proc. .

Należą do nich:- prawo do wynalazku (patent), - prawo ochronne na wzór użytkowy, - prawo z rejestracji wzoru przemysłowego, - prawo z rejestracji topografii układu scalonego, - dodatkowe prawo ochronne dla patentu na produkt leczniczy lub produkt ochrony roślin,- prawo z rejestracji produktu leczniczego i produktu leczniczego weterynaryjnego dopuszczone do obrotu,- wyłączne prawo do odmiany roślin,- autorskie prawo do programu komputerowego.

Nawet jeżeli nie posiadamy żadnych z powyższych praw, nie jest za późno, by je uzyskać. Wymaga to rozważenia, które z elementów tworzonych w naszym przedsiębiorstwie mogą być uznane za innowacyjne, a następnie dobrania właściwych form ochrony do innowacji, które tworzone są w przedsiębiorstwie. Trzeba także stworzyć taką strategię ochrony, która pozwoli największą część tego co tworzymy objąć ulgą.

Mechanizm dopuszcza taką ewentualność, że jeżeli w danym produkcie lub usłudze zawarte jest więcej niż jedno prawo własności intelektualnej . Wtedy przy ustalaniu jaki procent ceny usługi/produktu stanowi IP można zsumować ich wartość, szczególnie jeżeli nie da się ustalić kwalifikowanego dochodu na poziomie pojedynczego kwalifikowanego prawa własności intelektualnej, ale dla produktu (usługi) lub grupy produktów (usług).

Możliwość taka istnieć będzie, jeżeli w firmie wykorzystuje się więcej niż jedno kwalifikowane prawo i nie będzie można ustalić dochodu z tego kwalifikowanego prawa własności intelektualnej.

Także jeśli podatnik uzyskiwać będzie dochód z więcej niż jednego kwalifikowanego prawa własności intelektualnej, wówczas podstawę opodatkowania stanowić będzie suma kwalifikowanych dochodów.

- To jest swego rodzaju szansa dla form ochrony, bagatelizowanych do tej pory przez polskich przedsiębiorców, jak na przykład wzór przemysłowy - wyjaśnia Martyna Gałdecka-Karpińska z Crido Legal. - Warto także uwzględnić nie tylko polskie prawa, lecz także zagraniczne. Jest to szczególnie istotne dla rozwiązań, które nie mogą zostać objęte patentem na terenie Polski i Europy, ze względu na rygorystyczne podejście urzędów, a mogłyby zostać objęte ochroną tam, gdzie rygoryzm jest znacznie mniejszy jak np. w USA i Singapurze. Przy opracowywaniu strategii IP należy brać pod uwagę także inne prawa własności przemysłowej takie jak znak towarowy, który nie pojawia się w ustawie, ale jest niezbędnym warunkiem dla uzyskania pełnej ochrony.

Rozwiązania typu Innovation Box czyli związane z księgowością badawczo-rozwojowa, funkcjonują w 13 krajach. W regionie Europy Środkowej IP Box jest stosowany tylko na Węgrzech, od 2003 roku.

Efektywna stawka CIT dla przychodów objętych IP Box waha się - w zależności od kraju – od 2,5 proc. do 15 proc.. W pierwszej trójce krajów o najniższej stawce są: Cypr (2,5 proc.), Belgia (4,44 proc. ) i Węgry (4,5proc. ). Polska jest 14 krajem, który wprowadza IP Box.

]]


MC: Profil Zaufany umożliwi podpisanie sprawozdań finansowych

Marz 09 2019 Wersja archiwalna

<![CDATA[

Zdaniem resortu nowe narzędzie rozwiąże problem wielu organizacji, które do końca marca muszą złożyć sprawozdania finansowe.

"To bardzo proste i intuicyjne, a przede wszystkim niezwykle przydatne narzędzie. Pozwala podpisać elektronicznie przy użyciu Profilu Zaufanego dowolny dokument, a następnie wysłać go kolejnej osobie do podpisu lub przesłać dalej np. do urzędu. Bardzo ważna jest możliwość składania podpisu przez wiele osób" - opisywał w rozmowie z PAP szef MC Marek Zagórski.

Żeby skorzystać z nowego narzędzia, trzeba założyć sobie Profil Zaufany. Profil Zaufany to bezpłatne narzędzie, dzięki któremu można potwierdzać swoją tożsamość w serwisach administracji publicznej i składać podpis zaufany, czyli podpis elektroniczny do podpisywania pism, podań i wniosków składanych do podmiotów publicznych.

"+Podpisywarka+ powstała początkowo z myślą o organizacjach pozarządowych w związku z koniecznością składania przez nie sprawozdań finansowych drogą elektroniczną. Sprawozdania te muszą być również elektronicznie podpisane, a NGO mają niekiedy wieloosobowe zarządy, z których każda musiałaby sobie kupić podpis kwalifikowany, co kosztuje 200-300 zł za jeden. Stworzyliśmy jednak narzędzie uniwersalne, które może służyć nie tylko do komunikacji z urzędami, ale także z firmami" - dodał minister cyfryzacji.

Wskazał, że zainteresowanie takim sposobem uwierzytelniania klientów przez internet wyrażają na przykład firmy telekomunikacyjne. 

]]